wersja kontrastowa


5. 1605 Bitwa pod Kircholmem

 

5.

BITWA POD KIRCHOLMEM

27 WRZEŚNIA 1605 ROKU

(PLANSZA 5.)

 

„Wydano zatem znak do walnej bitwy z obu stron we wszystkie trąby, kotły i bębny: a po wykrzyknieniu przez nasze wojska Jezus Marya [...] przy strzelaniu z siedmiu działek, wypadli nasi na Szwedów z niewypowiedzianą żwawością. Pierwszy Wincenty Wojna, za rozkazem hetmańskim skoczył z trzemasty usaryi na piechotę czołową. Stał nieprzyjaciel jak mur nieprzełamany, nasrożywszy całe czoło długiemi kopiami, koląc z dala natarczywe konie, kiedy tymczasem muszkietnicy owi, mając przy sobie śpisników, gęstym jakby z zarogatek razili ogniem. Szwedzi muszkietami lepsi odganiali naszych: nasi po wystrzeleniu do nich z ręcznej strzelby, jedni z zapędem, inni z dobytemi pałaszami drzewca nasrożone siekąc, rum sobie na złamanie szyku torowali”.

Adam Naruszewicz, Historya J.K. Chodkiewicza, w: Życia sławnych Polaków, Lipsk 1837.

WALCZĄCE STRONY

Rzeczpospolita Obojga Narodów i Królestwo Szwecji

WODZOWIE

RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW

Jan Karol Chodkiewicz (1560–1621) – hetman wielki litewski, wojewoda wileński. Karierę zaczął od tłumienia powstań kozackich, ale sławę przyniosła mu obrona Inflant przed Szwedami, zwłaszcza zwycięstwa pod Białym Kamieniem (1604) i Kircholmem, a także w bitwie morskiej pod Salis (1609), gdzie rozgromił flotę szwedzką. W wojnach z Rosją kierował nieudaną odsieczą dla załogi Kremla w 1612 roku, a w latach 1617–18 wspierał królewicza Władysława Wazę w jego wyprawie na Moskwę. Zmarł w czasie obrony Chocimia przed Turkami w 1621 roku.

KRÓLESTWO SZWECJI

Karol IX Waza (1550–1611) – książę Sudermanii, stryj króla polskiego i szwedzkiego Zygmunta III Wazy. Po śmierci brata, Jana III, dążył do przejęcia tronu Szwecji i umocnienia w kraju luteranizmu. W wyniku wojny domowej pokonał w 1598 roku Zygmunta III i rok później ogłosił się królem. Konflikt pomiędzy obu Wazami doprowadził do wybuchu wojen polsko-szwedzkich w 1600 roku.

MIEJSCE BITWY

Kircholm leży na niewielkim wzniesieniu na prawym brzegu Dźwiny, na południowy wschód od Rygi (w XVII wieku odległość między nimi wynosiła około 20 kilometrów). Nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Wyspę Kościelną”, a miejscowość otrzymała ją od murowanego zamku i kościoła Kirchholm, zbudowanych na rzecznej wyspie przez biskupa Rygi około 1186 roku (niem. Kirche – kościół, Holm – wyspa rzeczna). W XIV wieku naprzeciw wyspy, na prawym brzegu Dźwiny, zakon kawalerów mieczowych wzniósł nowy zamek i kościół pod wezwaniem św. Jerzego. Zamek ten został zniszczony w 1577 roku w czasie walk z wojskami cara Iwana IV Groźnego.

Na podstawie starych map widać, że teren wokół Kircholmu był pagórkowaty, ale na wschód od niego rozciągała się płaska i szeroka na prawie 1,5 kilometra równina, znakomicie nadająca się do działań kawalerii. Od południa przylegała ona do Dźwiny, a od północy ograniczały ją lasy, tereny bagienne i niewysokie wzniesienia. Przez jej środek przebiegał trakt z Kokenhausen ku Rydze. Obecnie część tego obszaru została zalana przez sztuczny zalew, będący częścią powstałej w tym miejscu tamy na rzece.

W 1917 roku nazwę Kircholm zmieniono na Salaspils, co w języku łotewskim oznacza twierdzę na wyspie.

BITWA

Wojna domowa o tron szwedzki, która wybuchła w 1598 roku pomiędzy Zygmuntem III Wazą, królem polskim i prawowitym spadkobiercą tronu szwedzkiego, a jego stryjem Karolem Sudermańskim, zakończyła się zwycięstwem Karola. Zygmunt nie uznał jednak swojej detronizacji, co stało się jednym z powodów wojny pomiędzy Rzeczpospolitą a Szwecją. Wybuchła ona w 1600 roku wraz z przekazaniem przez Zygmunta III Estonii pod władzę Polski. Stroną atakującą byli Szwedzi, którzy od dawna pragnęli opanować Inflanty i przejąć kontrolę nad handlem w tym rejonie Europy.

Strona polsko-litewska nie była gotowa do wojny i w 1600 roku do obrony Inflant mogła wystawić jedynie 750 piechurów i około 700 jazdy. Na szczęście wojska Rzeczypospolitej miały znakomitych wodzów (hetman wielki koronny Jan Zamoyski, hetman wielki litewski Krzysztof „Piorun” Radziwiłł) i górowały nad przeciwnikiem wyszkoleniem. Armia szwedzka była bowiem w owym czasie na etapie reorganizacji, co fatalnie wpłynęło na jej wartość. Wzorując się na formacjach holenderskich, piechota szwedzka (która stanowiła około 75 procent stanu armii) dzieliła się na muszkieterów oraz pikinierów. Zadaniem muszkieterów było prowadzenie salwami ognia do nieprzyjaciela, zadaniem pikinierów – osłona muszkieterów przed atakami wrogiej jazdy.

Trzon szwedzkiej kawalerii stanowili rajtarzy. Szkolono ich przede wszystkim do walki w niezwykle popularnym w Europie Zachodniej systemie karakolu. Według jego założeń podstawowym uzbrojeniem jeźdźca była broń palna. Formacja jazdy zbliżała się kłusem do nieprzyjaciela, po czym pierwszy szereg kawalerzystów oddawał salwę i zawracał, aby nabić broń. Do akcji wkraczał wówczas drugi szereg, który powtarzał manewr i ustępował miejsca kolejnemu szeregowi. Taki sposób walki oznaczał, że wykorzystanie białej broni schodziło na plan dalszy.

Pierwsze lata wojny przyniosły Szwedom szereg klęsk, których jednak strona polsko-litewska nie była w stanie wykorzystać. Działania wojenne, prowadzone w surowych warunkach klimatycznych (XVII wiek to w dziejach Europy okres małej epoki lodowej, co w Inflantach przekładało się na długie i mroźne zimy oraz deszczowe, chłodne lata), wyczerpywały siły wojsk obu stron. Głód i choroby prowadziły do masowych dezercji i niezadowolenia wśród żołnierzy. W efekcie w 1604 roku w polskich szeregach doszło do buntu nieopłaconych żołnierzy i opuszczenia przez nich części zajmowanych miejscowości. Tylko interwencja nowego hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza uratowała sytuację, bowiem hetman zapłacił zaległy żołd z własnej kieszeni.

Tymczasem w czerwcu 1605 roku Karol IX zdecydował się na podjęcie kolejnych działań zaczepnych. Celem jego operacji była Ryga. Do dyspozycji miał około 14 tysięcy żołnierzy (w tym holenderskich i niemieckich najemników). Miasta broniła załoga złożona ze 100 piechurów litewskich oraz z około 2–3 tysięcy członków milicji miejskiej. Obrońcom nie brakowało armat, ale zapasy żywności były ograniczone, dlatego jedynym ratunkiem dla miasta było nadejście odsieczy.

Siły Chodkiewicza składały się przede wszystkim z jazdy, którą tworzyło 15 chorągwi husarskich (1650 ludzi), 4 chorągwie tatarskie (350), 7 chorągwi pancernych – 3 kozackie koronne i 4 petyhorskie litewskie (800) – oraz jedna arkebuzerska (210). Ponadto hetman miał 5 rot pieszych (1040 ludzi) oraz 4–7 dział. Przed samą bitwą do sił polsko-litewskich dołączyło 300 rajtarów kurlandzkich dowodzonych osobiście przez księcia Fryderyka Kettlera.

W sumie Chodkiewicz miał do dyspozycji 4350 żołnierzy, a jazda stanowiła 76 procent sił hetmańskich.

Hetman miał do wyboru dwie opcje: albo uderzyć na Szwedów pod samą Rygą, albo odciągnąć ich od miasta i pobić na wybranym przez siebie terenie. Dysponując przewagą jazdy, wybrał drugie rozwiązanie. W tym celu 25 września wysłał w okolice Rygi podjazd, który dość łatwo został rozbity przez Szwedów. Do szwedzkiej niewoli trafił wówczas towarzysz husarski Tomasz Krajewski. Zeznał on podczas przesłuchania, że siły polsko-litewskie są słabe, zdemoralizowane i wyczerpane długim marszem ku Rydze. Przekonało to szwedzkiego króla, że pokonanie Chodkiewicza będzie stosunkowo łatwym zadaniem. Pewny zwycięstwa wyprawił dla swych dowódców radosną ucztę, po czym w nocy z 26 na 27 września ruszył spod Rygi w stronę Kircholmu. Prowadził 2,5 tysiąca jazdy, 8,5 tysiąca piechoty i 11 dział.

Nocny przemarsz okazał się dla Szwedów prawdziwym wyzwaniem. Ulewny deszcz i wąska droga, którą kroczyli, sprawiły, że na pole bitwy dotarli bardzo zmęczeni.

Na dodatek nie osiągnięto efektu zaskoczenia, bowiem hetmańskie podjazdy na bieżąco informowały Chodkiewicza o sytuacji.

O świcie 27 września obie armie stanęły naprzeciw siebie. Karol IX ustawił swoje siły w czterech rzutach, opierając prawe skrzydło swych sił o Kircholm i Dźwinę. W pierwszym, pod dowództwem generała Andreasa Lenartssona, stanęło 5600 piechurów wraz z 11 działami. Za nimi ustawili się rajtarzy – 700 na lewym skrzydle (pułkownik Henryk Brandt) i 600 na prawym (generał hrabia Joachim Fryderyk von Mansfeld). W trzecim rzucie ponownie znalazła się piechota – 4600 ludzi dowodzonych przez księcia Fryderyka Luneburskiego. Odwód stanowiło 800 rajtarów dowodzonych przez samego Karola IX. Pozycję króla oznaczała wielka chorągiew z napisem Sum, Sum, Sum, czyli Jestem, Jestem, Jestem. Takie ustawienie sił szwedzkich sugerowało, że Karol IX zamierzał w pierwszej fazie boju osłabić siły polskie, by następnie zniszczyć je uderzeniem rezerwowej jazdy.

Chodkiewicz do zabezpieczenia ufortyfikowanego obozu pozostawił wszystkie chorągwie tatarskie z dwoma działami i zbrojną czeladzią, a resztę sił wyprowadził w pole. Lewe skrzydło polsko-litewskie opierało się o Dźwinę, a tworzyło je 900 husarzy i pancernych pod dowództwem Tomasza Dąbrowy. Centrum zajęły wojska oddane pod komendę Wincentego Woyny. Tworzyły je najlepsze siły hetmańskie: 300 husarzy chorągwi hetmańskiej, 300 rajtarów kurlandzkich oraz 200 husarzy Teodora Lackiego. U boku husarzy Lackiego zajął stanowisko sam Chodkiewicz.

Na prawo od niego w trzech rzutach ustawiła się pozostała jazda polsko-litewska – 650 jeźdźców. Prawym skrzydłem dowodził Paweł Sapieha. Piechota i artyleria zajęły pozycje w pierwszym rzucie: część między siłami Dąbrowy i Woyny, część między Woyną a Sapiehą.

Czas mijał, a żadna ze stron nie zdecydowała się na rozpoczęcie boju. Zniecierpliwiony Chodkiewicz około godziny 13 postanowił zatem wciągnąć wroga w pułapkę i przeprowadzić pozorowany odwrót. Siły hetmańskie zaczęły się cofać. Szwedzi uznali to za dobry znak. Do walki ruszyła piechota pierwszego rzutu i stojąca za nią rajtaria. Posuwając się za cofającymi się wojskami polsko-litewskimi, Szwedzi weszli na równinę i niebezpiecznie oddalili się od pozostałych sił. Na to właśnie czekał hetman Chodkiewicz. Natychmiast zatrzymał swoje oddziały. Na postępujących Szwedów spadła najpierw salwa artylerii i piechoty, po czym Chodkiewicz wydał rozkaz do ataku jeździe. Jako pierwsi do boju ruszyli husarze Woyny i rajtarzy kurlandzcy. Przywitała ich salwa ze szwedzkich muszkietów, zadając znaczne straty, ale ostatecznie husarzom i Kurlandczykom udało się złamać szyki nieprzyjacielskiej piechoty. Na pomoc pobitym piechurom ruszyli rajtarzy szwedzcy, ale na nich z kolei uderzyły od czoła siły Dąbrowy i Sapiehy, a jazda Lackiego obeszła ich z boku. Prowadzona w pełnym galopie szarża setek jeźdźców Lackiego rozbiła jazdę Mansfelda i Brandta, zadając im znaczne straty. Pułkownik Brandt został wzięty do niewoli.

Po szybkim przegrupowaniu Polacy i Litwini ruszyli do ataku na pozostałe siły nieprzyjaciela. Zaskoczeni Szwedzi nie stawiali w centrum oporu i bezładnie rzucili się do ucieczki. Dłuższy bój trwał jedynie wśród zabudowań Kircholmu, gdzie do walki o górujący nad miejscowością kościół włączyła się polsko-litewska piechota.

Karol IX nie potrafił zatrzymać uciekających, a po stracie konia sam omal nie został zabity. W ostatniej chwili salwował się ucieczką na wierzchowcu, którego odstąpił mu rajtar Henryk Wrede (który nie zdołał się uratować z pogromu). Bitwa zamieniła się w rzeź. Zginęli w niej między innymi generał Lenartsson i książę Fryderyk Luneburski. Polski uczestnik bitwy tak wspominał te końcowe chwile walki:

„W samym pobojowisku legło do dziewiąci tysięcy człowieka, oprócz tych, co w pogoni, i tych, co w Kurlandyjej i na inszych miejscach z pogromu uchodzących bito. [...] Więźniów zacnych do kilku set naszy dostali. Chorągwi sześdzisiąt wzięli. Działek polnych jedenaście odjęli. Obóz zabrali. Sam Karolus, który przeciw sprawiedliwości i panu swemu broń podniósł, sprawiedliwym dekretem bożym, ranny ledwie uszedł, podobno dlatego, aby się obaczył, a za złości swe pokutował, Pan Bóg go jeszcze na świecie zachował. A to zgoła za łaską i błogosławieństwem miłego Boga tego wojska 14 000, ledwie kilka set uść mogło, gdzie kto mógł”.

(Polska sztuka wojenna w latach 1563–1647, oprac. Z. Spieralski, J. Wimmer, Warszawa 1961, s. 184–185).

SKUTKI BITWY

Bitwa pod Kircholmem była jednym z najświetniejszych zwycięstw oręża polskiego. Gratulacje po sukcesie napłynęły między innymi od papieża Pawła V, króla Anglii Jakuba I oraz sułtana tureckiego Ahmeda I. Sukces był tym większy, że strona polsko-litewska odniosła go, tracąc w trzygodzinnym starciu zaledwie około 100 zabitych (w tym 13 towarzyszy husarskich i pancernych) i ponad 150 koni. Była to mała cena w porównaniu z korzyściami, które mogła wynieść strona polsko-litewska (wśród zabitych znalazł się też Tomasz Krajewski, przebity rapierem przez Karola IX po poniesionej klęsce).

Niestety, świetne zwycięstwo Chodkiewicza nie zostało wykorzystane. Szwedzi wprawdzie ustąpili z Inflant, ale nie na długo. Powrócili z nową armią, wykorzystali fakt, że nieopłacane wojska Rzeczypospolitej odmówiły wkrótce dalszej służby, a w kraju wybuchł bunt szlachty wobec reform króla Zygmunta III (rokosz Zebrzydowskiego). W kolejnych latach uwagę szlachty i króla bardziej przykuwały wyprawy moskiewskie niż walka o Inflanty, co w konsekwencji doprowadziło do utraty tej prowincji przez Rzeczpospolitą.