wersja kontrastowa


1. 972 Bitwa pod Cedynią

 

1.

BITWA POD CEDYNIĄ

24 CZERWCA 972 ROKU

(PLANSZA 1.)

 

„Tymczasem dostojny margrabia Hodo, zebrawszy wojsko, napadł z nim na Mieszka, który był wierny cesarzowi i płacił trybut aż po rzekę Wartę. Na pomoc margrabiemu pospieszył wraz ze swoimi [...] graf Zygfryd, podówczas młodzieniec i jeszcze nieżonaty. Kiedy w dzień św. Jana Chrzciciela starli się z Mieszkiem, odnieśli zrazu zwycięstwo, lecz potem w miejscowości zwanej Cidini brat jego Cidebur zadał im klęskę, kładąc trupem wszystkich najlepszych rycerzy z wyjątkiem wspomnianych grafów”.

Kronika Thietmara, księga II, rozdział 29.

WALCZĄCE STRONY

Państwo Polan i Marchia Łużycka

WODZOWIE

POLANIE

Mieszko I (około 935 – 25 maja 992) – syn księcia Polan Siemomysła, po którym przejął władzę około 960 roku. W celu wzmocnienia kraju w obliczu najazdów Wieletów i grafów niemieckich, około 965 roku związał się sojuszem z Czechami, przypieczętowanym ślubem z czeską księżniczką Dobrawą. Przyjęcie chrztu w obrządku rzymskim w 966 roku pozwoliło mu przyjąć tytuł „przyjaciela cesarza rzymskiego” Ottona I, ale przywilej ten wiązał się z obowiązkiem płacenia cesarstwu daniny z części ziem należących do państwa Polan. Sojusz z cesarzem został wzmocniony po zwycięstwie, jakie wojska Mieszka odniosły nad pogańskimi Wieletami w 968 roku, na których czele stał wrogi Ottonowi I niemiecki graf Wichman.

Czcibor (także Ścibor, Cidebur) – syn Siemomysła i nieznanej matki, być może pochodzącej z Serbów łużyckich. Prawdopodobnie drugi z młodszych braci Mieszka I. Niektórzy historycy przypuszczają, że mógł on być namiestnikiem Mieszka na Pomorzu Zachodnim. Informacja ta jest jednak trudna do zweryfikowania z braku źródeł. Daty urodzin i śmierci Czcibora pozostają nieznane.

MARCHIA ŁUŻYCKA

Hodo (także Odo, około 930 – 13 marca 993) – jeden z saskich dostojników w Świętym Cesarstwie Rzymskim, bliski współpracownik cesarza Ottona I. Ze względu na zaufanie władcy powierzono jego opiece wczesną edukację przyszłego cesarza Ottona II. W 965 roku, o rozpadzie Marchii Wschodniej, otrzymał tytuł margrabiego Marchii Łużyckiej. Jego zadaniem była obrona granic cesarstwa przed najazdami słowiańskich Wieletów.

Zygfryd von Walbeck (? – 15 marca 990) – syn Lothara II Starego i Matyldy z Arneburga, hrabia Walbeck i Möckerngau (Saksonia-Anhalt). Był ojcem biskupa Thietmara z Merseburga, kronikarza dynastii Ottonów.

MIEJSCE BITWY

Przedstawienie rzetelnego opisu bitwy pod Cedynią jest niezwykle trudne ze względu na brak źródeł. Głównym źródłem informacji o starciu jest właściwie tylko kronika biskupa Thietmara z Merseburga, która podaje dokładną datę stoczonej bitwy (dzień św. Jana Chrzciciela, czyli 24 czerwca), wymienia uczestników walki oraz w jednym zdaniu opisuje jej przebieg. Kronikarz podaje również, że wszystko rozegrało się koło miejscowości Cidinia, co niestety nie pozwala na zlokalizowanie miejsca ze 100-procentową dokładnością. Dla zdecydowanej większości polskich badaczy bezsporne jest, że bitwa rozegrała się koło leżącej nad dolną Odrą Cedyni. W czasach Mieszka I istniał tam gród graniczny, którego załoga broniła brodu na rzece i pilnowała biegnącego tamtędy szlaku handlowego, łączącego Pomorze z Połabiem i środkową Europą. Do bitwy miało dojść z powodu podjętej przez margrabiów niemieckich próby wyparcia Mieszka I z Pomorza Zachodniego. Taki obraz bitwy, jej lokalizację i przyczyny ugruntowała po 1945 roku propaganda Polski Ludowej, dla której starcie założyciela państwa polskiego z Niemcami była ważnym elementem w dowodzeniu polskich praw do ziem leżących na wschód od Odry.

Druga hipoteza, powstała w 1839 roku, zakłada, że bitwę stoczono raczej na zachód od Odry (wymieniano miejscowości Zehdenick lub Zeuthen), na Połabiu, a więc terenach będących wówczas w rękach słowiańskich. Do bitwy miało dojść w wyniku ekspansji Mieszka I na te tereny (polski książę ustawicznie walczył z mieszkańcami tych ziem), co kłóciło się z planami margrabiego Hodona, pragnącego podporządkowania Połabia władzy cesarskiej. Jedna z hipotez zakłada, że działania Hodona zostały podjęte na wezwanie Wolinian, obawiających się polskiego księcia i uznających w tym czasie zwierzchnictwo margrabiego.

Jedno jest jednak bezsporne – w 972 roku Mieszko I, obdarzony po swoim chrzcie tytułem „przyjaciela” cesarza, utrzymywał z Ottonem I pokojowe i dobre relacje, uznając też jego zwierzchność. Łączyło się to z płaceniem trybutu z ziem rozciągających się „aż po rzekę Wartę”, czyli prawdopodobnie z ziemi lubuskiej. Bez wątpienia agresorem była strona niemiecka, czyli margrabia Hodon, co zresztą przyznaje Thietmar.

BITWA

Dokładne przedstawienie sił biorących udział w bitwie jest trudne do oszacowania. Na podstawie różnych źródeł możemy jednak przyjąć, że siły Hodona liczyły około tysiąca konnych i około trzech tysięcy piechurów. Konni wojowie prawdopodobnie w większości wywodzili się z rycerstwa podległego Hodonowi na mocy prawa feudalnego. W walce miały ich chronić pancerze kolcze lub (rzadziej) skórzane, drewniane okrągłe tarcze i hełmy (zazwyczaj z osłoną na nos – nosalem). Uzbrojeni byli we włócznie (prawdopodobnie ze skrzydełkowym grotem charakterystycznym dla oręża Sasów) i miecze, niekiedy w topory. Piechota miała lżejsze uzbrojenie ochronne, przeważnie skórzane, używała długich włóczni, mieczy i toporów. Osobną formację mogli stanowić łucznicy. Niewykluczone, że większość pieszych sił Hodona mogli stanowić wojownicy słowiańscy rekrutowani spośród Połabian. Niewykluczone, że byli wśród nich także różnego typu awanturnicy żądni krwi i zdobyczy.

Siły Mieszka I liczyły zapewne także około czterech tysięcy ludzi. Ich trzon stanowiła jazda pancerna (zapewne około 800–1000 konnych) złożona z drużynników, czyli członków drużyny książęcej Mieszka. Byli to zawodowi wojownicy na całkowitym utrzymaniu władcy, który zapewniał im żołd i oręż oraz dbał o ich rodziny. Drużynnicy uzbrojeni byli we włócznie, miecze i topory, a chroniły ich kolczugi lub pancerze skórzane, tarcze i szyszaki. Stanowili elitę sił książęcych.

Obok pancernych Mieszko miał również do dyspozycji łuczników i tarczowników. Wywodzili się oni z miejscowej ludności powołanej do służby w razie zagrożenia najazdem. Uzbrojeni byli w duże tarcze, włócznie i topory. Nie mieli uzbrojenia ochronnego, co pozwalało im na swobodne i szybkie zmienianie ustawienia i przemieszczanie się na nierównym i zalesionym polu bitwy, ale czyniło też bardziej wrażliwymi na ciosy.

Thietmar podaje, że siły niemieckie w pierwszej fazie boju odniosły zwycięstwo. Pozwala to przypuszczać, że Mieszko mógł zastosować manewr pozorowanej ucieczki – fortel charakterystyczny dla ówczesnych Słowian. Prawdopodobnie książę podzielił swoje oddziały na trzy części. Pierwsze zgrupowanie miało bronić brodu na rzece. Siły te składały się zapewne w większości z pancernych pod osobistym dowodzeniem Mieszka. Druga grupa, złożona głównie z łuczników i tarczowników oraz nielicznych pancernych, zajęła pozycje w ukryciu na wzgórzu wzdłuż drogi wiodącej znad Odry do Cedyni. Oddziałami tymi dowodził brat Mieszka Czcibor, który być może sprawował główne dowództwo nad całością sił Polan. Trzeci oddział, także złożony z tarczowników i łuczników, bronił grodu.

Bitwę rozpoczął atak niemieckiej konnicy dowodzonej przez Hodona i Zygfryda von Walbeck. Za jazdą posuwała się piechota. Nie wiadomo, jak długo udało się siłom Mieszka zatrzymać ten atak. Prawdopodobnie walka o bród nie trwała długo, bowiem nie taki był cel polskiego władcy. Mieszko rozpoczął pospieszny odwrót do grodu, co Niemcy uznali za dowód zwycięstwa. Nie spodziewając się zasadzki, ruszyli w pościg za Polanami, ale że droga do Cedyni była wąska i kręta, musieli rozluźnić, a nawet złamać swoje szyki. Na pewno na czele pościgu szła jazda Hodona. Piechota podążała za nią i, ze względu na warunki terenowe, także nie mogła utrzymać zwartych formacji.

Gdy Niemcy dotarli pod gród, oddziały Mieszka zawróciły i uderzyły na nich od czoła. Równocześnie z boku, na rozciągnięte i nieprzygotowane do walki kolumny niemieckiej piechoty, niespodziewanie uderzyły siły Czcibora. Nieliczni pancerni odcięli Niemcom drogę odwrotu. Bitwa zmieniła się w rzeź zaskoczonych najeźdźców. Z pogromu udało się uratować zaledwie kilkuset konnym, wśród których znaleźli się obaj dowódcy niemieckiej wyprawy – Hodon i Zygfryd von Walbeck. Przebili się oni do brodu i schronili po drugiej stronie rzeki. Zwycięstwo Polan było bezsporne.

SKUTKI BITWY

Na wieść o walce swoich dwóch sojuszników cesarz Otton I zareagował gniewem. Nie mógł on jednak opowiedzieć się po żadnej ze stron. Ponieważ to Hodon był agresorem, cesarz powinien go ukarać, ale wzbudziłoby to zrozumiały sprzeciw grafów niemieckich. Z kolei nie mógł pozwolić na dalszą ekspansję Mieszka I na ziemie Słowian połabskich, bowiem doprowadziłoby to do wzrostu znaczenia Polan i osłabiłoby marchie niemieckie. Cesarz wysłał więc obu władcom nakaz wstrzymania się od dalszych walk pod „rygorem utraty jego łaski” i wezwał ich przed swoje oblicze, aby osobiście załagodzić spór.

Do spotkania doszło w 973 roku w Kwedlinburgu. Cesarz, chcąc okazać Mieszkowi swoją przychylność, przekazał księciu Polan bogate prezenty oraz zgodził się na pozostawienie Pomorza w polskim ręku. Mieszko musiał jednak oddać cesarzowi jako zakładnika swojego syna Bolesława, co miało zagwarantować cesarstwu wierność, lojalność i pokojowe zamiary księcia.

W efekcie zjazd w Kwedlinburgu ukrócił na kilkanaście lat dążenia Hodona do podporządkowania Pomorza Zachodniego Marchii Łużyckiej i do objęcia przez nią protektoratu nad Słowianami połabskimi. Wzrosła za to pozycja Mieszka (co potwierdziły także przyjazne związki z kolejnym cesarzem Ottonem II i kolejny tytuł „przyjaciela cesarza” z 979 roku), choć w dalszej perspektywie okazało się, że nie udało mu się trwale powiązać Pomorza Zachodniego z resztą swoich ziem. Tamtejsi Słowianie, gdy tylko poczuli, że siła państwa Polan osłabła w wyniku walk z sąsiadami (wojna Bolesława Chrobrego z cesarstwem 1002–1018), odrzucili około 1007 roku przyjęte chrześcijaństwo, oderwali Pomorze od Polski i ponownie byli gotowi do najazdów na ziemie chrześcijańskie.