wersja kontrastowa


7. Zbrodnie sowieckie na ziemiach polskich 1939–1945

 

7.

ZBRODNIE SOWIECKIE NA ZIEMIACH POLSKICH 1939–1945

(MAPA 8.)

 

KALENDARIUM WYDARZEŃ

 

  • 28 września 1939 – niemiecko-sowiecki układ o granicach i przyjaźni między ZSRS a III Rzeszą, ustalenie ostatecznej granicy podziału ziem polskich;
  • 22 października 1939 – na terenie zachodniej Ukrainy i Białorusi dochodzi do wyborów do sowieckich Zgromadzeń Ludowych, które są pierwszym krokiem do przyłączenia byłych ziem polskich do państwa sowieckiego;
  • 1–2 listopada 1939 – Rada Najwyższa ZSRS wyraża zgodę na przyłączenie byłych ziem polskich do Związku Sowieckiego;
  • luty–czerwiec 1940 – Sowieci przeprowadzają na zajętych terenach trzy wielkie akcje deportacji Polaków do Kazachstanu i na Syberię;
  • 5 marca 1940 – Biuro Polityczne WKP(b) ze Stalinem na czele podejmuje decyzje o wymordowaniu polskich oficerów przetrzymywanych w obozach na terenie ZSRS;
  • 3 kwietnia–16 maja 1940 – egzekucje w Katyniu, Charkowie i Kalininie;
  • 22 czerwca 1941 – w obliczu niemieckiej agresji NKWD rozpoczyna mordowanie przetrzymywanych więźniów;
  • 26 sierpnia 1943 – sowieccy partyzanci mordują członków oddziału AK „Kmicic” nad jeziorem Narocz;
  • 25 lipca 1944 – w Skrobowie na Lubelszczyźnie Sowieci podstępnie rozbrajają 27. Wołyńską Dywizję Piechoty AK;
  • 21 sierpnia 1944 – bitwa pod Surkontami, pierwsza regularna bitwa partyzantki AK z wojskami sowieckimi i NKWD;
  • 27 marca 1945 – Sowieci aresztują szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i wkrótce wywożą ich do Moskwy;
  • 18–21 czerwca 1945 – pokazowy proces szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w Moskwie.

 

Wkraczające na ziemie polskie 17 września 1939 roku oddziały Armii Czerwonej od pierwszych godzin mordowały wziętych do niewoli oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego, policjantów i żołnierzy KOP. Niszczyli też polskie symbole narodowe świadczące o przynależności tych ziem do Rzeczpospolitej. Sowiecka propaganda od samego początku głosiła, że Polska się rozpadła, a Armia Czerwona wkroczyła, aby przynieść ciemiężonym przez Polaków Białorusinom i Ukraińcom wolność i wyzwolenie spod „pańskiego, szlacheckiego” jarzma. Aby podkreślić ten fakt, jedną z pierwszych decyzji sowieckich było zorganizowanie na zdobytych terenach zmanipulowanych wyborów parlamentarnych do zgromadzeń Zachodniej Białorusi i Ukrainy. Przeprowadzono je 22 października 1939 roku w atmosferze terroru, a wyniki były od początku przesądzone. Wybrani deputowani obu zgromadzeń, w imieniu Białorusinów, Żydów, Ukraińców i polskich chłopów, wystosowali prośbę do Rady Najwyższej w Moskwie o przyłączenie tych ziem do Związku Sowieckiego i przyznanie ich mieszkańcom sowieckiego obywatelstwa. Nastąpiło to na początku listopada 1939 roku.

W nowych republikach ograniczono prawo do używania języka polskiego. Zlikwidowano część polskich szkół, a w pozostałych wprowadzono programy sowieckie. Zlikwidowano wielkie majątki ziemskie, a nieliczne na tych ziemiach zakłady przemysłowe upaństwowiono. W kinach wyświetlano wyłącznie filmy sowieckie, a w prasie, także w tytułach ukazujących się po polsku, gloryfikowano Stalina i potępiano „burżuazyjną” Rzeczpospolitą. Istotną rolę w tym procesie sowietyzacji dawnych ziem polskich odegrali polscy komuniści, między innymi Wanda Wasilewska.

Pod koniec 1939 roku NKWD rozpoczęło aresztowania tych, którzy zostali uznani za wrogów ZSRS i klasy robotniczej. Represje objęły przedstawicieli inteligencji, duchowieństwa, leśników, ziemiaństwa, korpusu oficerskiego oraz funkcjonariuszy byłej policji, więziennictwa i KOP. Większość z nich była narodowości polskiej. Wiele z aresztowanych osób zostało zamęczonych podczas przesłuchań lub rozstrzelanych. Tragiczny pozostawał los żołnierzy wziętych do niewoli we wrześniu 1939 roku. Na przełomie 1939 i 1940 roku Sowieci nadal przetrzymywali w 139 obozach prawie 170 tysięcy Polaków. Wykorzystywano ich do najcięższych prac przy budowie dróg lub obiektów wojskowych. Takie traktowanie jeńców było sprzeczne z prawem międzynarodowym, ale Związek Sowiecki uważał, że skoro nie podpisał tych dokumentów, nie musi ich przestrzegać.

W lutym 1940 roku Sowieci rozpoczęli wywożenie (deportacje) polskich rodzin z Kresów do pracy przymusowej w kołchozach w Kazachstanie albo do łagrów na Syberii. Wybrani do wywiezienia mieli niewiele czasu na spakowanie rzeczy, bowiem NKWD przychodziło po swoje ofiary nocą. Podróż do miejsca przeznaczenia trwała kilka tygodni i przebiegała w nieludzkich warunkach – w nieogrzewanych wagonach, w ciasnocie, bez dostępu do toalet, z racjonowanymi porcjami jedzenia i wody. Wiele osób (zwłaszcza dzieci, kobiet i osób starszych) umarło w jej trakcie z zimna, głodu i wyczerpania.

Większość Polaków deportowanych do Kazachstanu wywodziła się ze środowisk miejskich i rodzin inteligenckich. Nie była przygotowana do ciężkiej pracy fizycznej na roli, zwłaszcza że normy dzienne były wyśrubowane, a praca odbywała się w skrajnie trudnych warunkach. Pracować musiały nawet małe dzieci, bowiem sowieckie prawo przyznawało racje żywnościowe tylko osobom pracującym. Wśród zesłańców szybko pojawiały się głód i choroby, które doprowadziły do wysokiej śmiertelności.

Jeszcze gorszy los spotkał tych, którzy trafili do łagrów syberyjskich. W skrajnie ciężkich warunkach atmosferycznych i otrzymując głodowe racje żywnościowe, musieli pracować przy wyrębie tajgi i spławianiu drzewa. Najgorszy los spotkał osoby skierowane do pracy w kopalniach węgla kamiennego, między innymi za kołem podbiegunowym w Workucie.

W sumie podczas trzech wielkich fal deportacji między lutym a czerwcem 1940 roku wywieziono w głąb ZSRS minimum 350 tysięcy osób, głównie z miast, ze środowisk inteligenckich. Kolejna, ostatnia fala deportacji miała miejsce wiosną 1941 roku.

W 1940 roku dopełnił się też los blisko 15 tysięcy polskich oficerów, policjantów i pracowników służby więziennej, którzy znaleźli się w sowieckiej niewoli. Trafili oni do obozów w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku. W większości byli to rezerwiści (lekarze, prawnicy, nauczyciele, dziennikarze), którzy stanowili prawdziwą elitę II Rzeczypospolitej. Wiosną 1940 roku zostali uznani przez Stalina za nieprzejednanych wrogów ZSRS. 5 marca 1940 roku kierownictwo Biura Politycznego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) WKP(b) z Józefem Stalinem, Wiaczesławem Mołotowem i Klimientem Woroszyłowem na czele, na wniosek szefa NKWD Ławrientija Berii, wydało tajną decyzję nr P13/144 o ich rozstrzelaniu. Egzekucji dokonały między 3 kwietnia a 16 maja specjalne oddziały NKWD. Więźniów z Kozielska rozstrzelano w Katyniu koło Smoleńska, jeńców z Ostaszkowa zamordowano w Kalininie (obecnie Twer) i pochowano w Miednoje, a oficerów ze Starobielska zgładzono w Charkowie. Wszyscy polscy oficerowie zostali zabici strzałem w tył głowy i pogrzebani w zbiorowych „dołach śmierci”.

Od 22 czerwca 1941 roku, czyli od chwili ataku Wehrmachtu na ZSRS, podobny los spotkał dziesiątki tysięcy więźniów przetrzymywanych przez NKWD (między innymi we Lwowie, Berezweczu). Przed wycofaniem się funkcjonariusze NKWD w bestialski sposób zamordowali uwięzione osoby, wskutek czego życie straciło kilkanaście tysięcy Polaków. Tysiące więźniów próbowano ewakuować na wschód, ale większość z nich zginęła po drodze albo od kul enkawudzistów, albo z wyczerpania.

Polacy, którzy trafili w latach 1939–1941 roku pod okupację sowiecką, często z ulgą, a nawet z radością powitali wejście Niemców w 1941 roku. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te nastroje. Nowy okupant okazał się równie brutalny, jak pierwszy. Szybko przystąpiono zatem do tworzenia struktur ruchu oporu w ramach ZWZ (od 1942 roku AK) i formowania oddziałów partyzanckich.

Przeciwnikiem polskich partyzantów nie byli jednak tylko Niemcy. Na Litwie i Nowogródczyźnie trzeba było stawić czoło również kolaborującym z Niemcami oddziałom litewskim, a na Ukrainie i Wołyniu – oddziałom Ukraińskiej Powstańczej Armii i proniemieckiej policji ukraińskiej. Od 1942 roku na Kresach pojawiła się kolejna strona – partyzantka sowiecka. Jej postawa wobec Polaków od początku była dwulicowa. W okresie, gdy sowiecki ruch partyzancki dopiero rósł w siłę, sowieccy dowódcy byli gotowi współpracować z Polakami. Uważali ich za zło konieczne, tolerowali i starannie ukrywali przed AK fakt, że traktują Kresy jako terytorium Związku Sowieckiego.

W 1943 roku ta postawa zaczęła ulegać zmianie. Wpłynęło na to między innymi odkrycie przez Niemców grobów katyńskich i zerwanie stosunków dyplomatycznych między Stalinem a rządem generała Sikorskiego. Poza tym Niemcy zaczęli przegrywać na froncie wschodnim i wycofywać się pod naporem Armii Czerwonej. Było niemal pewne, że to Sowieci wejdą na ziemie polskie. W takiej sytuacji sowieccy partyzanci coraz częściej występowali przeciw oddziałom AK. 26 sierpnia 1943 roku Sowieci z oddziału Fiodora Markowa, pod pretekstem omówienia wspólnej walki z Niemcami, zwabili do swego obozu porucznika Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, dowódcę stacjonującego nad jeziorem Narocz oddziału AK. W czasie spotkania „Kmicic” i towarzyszący mu oficerowie zostali zamordowani.

 Następnie Sowieci otoczyli pozbawiony dowódcy oddział, rozbroili go, po czym większość polskich partyzantów rozstrzelali, a część siłą wcielili do swoich szeregów. Los oddziału „Kmicica” był ponurą zapowiedzią losów innych formacji AK.

Akcja Markowa wywoływała reakcję oddziałów wileńskiej AK. Doszło do kilku potyczek z Sowietami, jednak polskie dowództwo nie chciało otwartej wojny i próbowało powstrzymywać swoich podkomendnych. Nie zawsze się to udawało, zwłaszcza w przypadku 5. Wileńskiej Brygady Śmierci rotmistrza Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” który niejednokrotnie wdawał się w walki z partyzantami sowieckimi.

W styczniu 1944 roku Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę Rzeczypospolitej. W takiej sytuacji Komendant Główny AK generał Tadeusz Komorowski „Bór” wydał rozkaz o rozpoczęciu Planu „Burza”. Zakładał on, że AK w miarę zbliżania się frontu rozpocznie serię lokalnych powstań, które pozwolą wyzwolić część polskich miast i wsi przed nadejściem Sowietów. W ten sposób AK mogłaby wystąpić jako faktyczny gospodarz zdobytych terenów i potem kontynuowałaby walkę z Niemcami u boku Armii Czerwonej. Plan miał jednak dwa błędne założenia: po pierwsze, że wojska niemieckie szybko ulegną demoralizacji (jak pod koniec I wojny światowej) i będą się cofać, po drugie, że Sowieci uznają AK za sojuszników. Tak się jednak nie stało.

Jako pierwsze do walki ruszyły formacje AK na Wołyniu. W styczniu 1944 roku z działających tutaj oddziałów utworzono jedną wielką jednostkę – 27. Wołyńską Dywizję Piechoty AK liczącą prawie 6 tysięcy żołnierzy. Dywizja początkowo nawiązała współpracę z Armią Czerwoną i walczyła wspólnie z nią w rejonie Kowla i Włodzimierza Wołyńskiego. Poniosła przy tym wielkie straty. Gdy Sowieci wstrzymali front, dywizja w ciężkich walkach przebiła się przez siły niemieckie na Lubelszczyznę. Tutaj po wejściu Sowietów dywizja została otoczona na miejscu postoju w Skrobowie, rozbrojona i internowana. Wielu jej żołnierzy wcielono do podporządkowanego Sowietom ludowego Wojska Polskiego.

W lipcu 1944 roku rozpoczęła się realizacja Planu „Burza” na Wileńszczyźnie. Zadaniem AK było przede wszystkim opanowanie Wilna, jednak podjęty przez kilka tysięcy partyzantów szturm na miasto został odparty. Polacy uderzyli wkrótce po raz drugi, tym razem przy wsparciu oddziałów Armii Czerwonej, które dotarły pod miasto. Po sześciu dniach Wilno zostało zdobyte. Po zakończeniu walk Sowieci zaprosili do siebie dowództwo wileńskiej AK, aby porozmawiać o dalszej współpracy. Był to podstęp. Prawie wszyscy dowódcy zostali po przybyciu aresztowani, a żołnierze otoczeni, rozbrojeni, internowani i wywiezieni w głąb ZSRS, między innymi do obozów w Diagilewie i Ostaszkowie. Część oddziałów, na przykład brygada „Łupaszki” oraz oddział podpułkownika „Kotwicza” (Macieja Kalenkiewicza), zdecydowała przebijać się do Puszczy Grodzieńskiej lub Białowieskiej. 21 sierpnia 1944 roku pod Surkontami w Puszczy Rudnickiej oddział „Kotwicza” natknął się na oddziały sowieckie. Wywiązała się bitwa, w której polski oddział został rozbity. Sowieci dobili na polu walki rannych AK-owców. Poległ też „Kotwicz”. Bitwa pod Surkontami była pierwszą bitwą AK z regularnymi formacjami sowieckimi.

Dla Stalina i polskich komunistów „Burza” była wielkim zagrożeniem w walce o zdobycie władzy w Polsce. Do zniszczenia AK i struktur Polskiego Państwa Podziemnego skierowano zatem specjalne siły NKWD i kontrwywiadu wojskowego Smiersz (od ros. smiert’ szpionam – śmierć szpiegom). Odpowiadają one za liczne mordy, aresztowania i deportacje ujawniających się oddziałów polskiego podziemia. W marcu 1945 roku podstępnie zatrzymano w Pruszkowie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, którzy przybyli na rozmowy w sprawie współpracy z Sowietami. Wśród aresztowanych i wywiezionych od razu do Moskwy znaleźli się, między innymi, ostatni Komendant Główny Armii Krajowej generał Leopold Okulicki „Niedźwiadek”, Delegat Rządu na Kraj i wicepremier Jan Stanisław Jankowski oraz przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Pużak. W czerwcu 1945 roku postawiono ich przed sądem w Moskwie pod zarzutem współpracy z Niemcami. Po trzech dniach oskarżeni usłyszeli wyroki więzienia. Po ich odbyciu mogli wrócić do Polski. Okulicki i Jankowski nie przeżyli jednak zasądzonej kary. Obaj zmarli w sowieckim więzieniu w niewyjaśnionych okolicznościach.

Los szesnastu przywódców podzieliło w sumie prawie 200 tysięcy obywateli polskich, w tym 50 tysięcy żołnierzy AK. Trafili do łagrów i kopalń na Syberii. Część z nich mogła powrócić do Polski w 1947 roku, inni dopiero po 1953 roku. Wielu nie powróciło nigdy.

realizacja: Studio Fabryka, strony internetowe