wersja kontrastowa


4. Powstanie listopadowe 1830–1831

 

4. POWSTANIE LISTOPADOWE 1830–1831

 

KALENDARIUM WYDARZEŃ: 

  • 29/30 listopada 1830 – wybuch powstania: atak spiskowców na Belweder, zdobycie Arsenału, opanowanie Warszawy;
  • 3 grudnia 1830 – powstanie Rządu Tymczasowego;
  • 5 grudnia 1830–17 stycznia 1831 – dyktatura Józefa Chłopickiego;
  • 25 stycznia 1831 – detronizacja cara Mikołaja I przez sejm polski;
  • 14 lutego 1831 – zwycięstwo Polaków pod Stoczkiem;
  • 25 lutego 1831 – nierozstrzygnięta bitwa o Olszynkę Grochowską;
  • 31 marca 1831 – zwycięstwa Polaków pod Wawrem i Dębem Wielkim;
  • 10 kwietnia 1831 – zwycięstwo Polaków pod Iganiami;
  • 26 maja 1831 – przegrana wojsk powstańczych w bitwie pod Ostrołęką;
  • 15 sierpnia 1831 – rozruchy w Warszawie i samosądy wobec podejrzanych o zdradę, początek rządów Jana Krukowieckiego;
  • 6–7 września 1831 – szturm Rosjan na Warszawę;
  • 5 października 1831 – przekroczenie przez Wojsko Polskie granicy z Prusami, początek Wielkiej Emigracji;
  • 21 października 1831 – upadek Zamościa, koniec powstania listopadowego.

 

W 1815 r. na kongresie wiedeńskim zostało ustanowione Królestwo Polskie połączone unią personalną z Rosją. Państwo to miało własny parlament, administrację i armię, choć nie mogło prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej, a armia podlegała dowództwu wielkiego księcia Konstantego, brata cara Aleksandra I i jego następcy Mikołaja I. Konstytucja gwarantowała liczne swobody obywatelskie, m.in. wolność słowa. Z biegiem czasu jednak car coraz bardziej naruszał zapisy ustawy zasadniczej, ograniczając swobodę wypowiedzi, prześladując opozycję parlamentarną i nie zwołując na czas sejmów. W tej sytuacji w Królestwie Polskim zaczęły powstawać ugrupowania konspiracyjne, zakładające w swych programach walkę o niepodległość Polski i zjednoczenie wszystkich ziem polskich będących w rękach zaborców. Jednym z nich było powstałe w 1828 r. Sprzysiężenie Podchorążych, któremu przewodził podporucznik Piotr Wysocki.

W 1830 r. do Królestwa Polskiego dotarły echa rewolucji lipcowej we Francji. Potem dowiedziano się o wybuchu powstania w Belgii. Oba te wydarzenia zelektryzowały Polaków. Wkrótce wśród ludności Królestwa pojawiły się pogłoski o możliwości wysłania Wojska Polskiego na Zachód w celu przywrócenia (w ramach Świętego Przymierza) stanu sprzed tych rewolucji. Informacje te zaniepokoiły członków Sprzysiężenia Podchorążych. Jednocześnie zdano sobie sprawę, że carska policja wpadła na trop Sprzysiężenia. Rozpoczęły się pierwsze aresztowania. W takiej sytuacji postanowiono rozpocząć powstanie.

Wieczorem 29 listopada 1830 r. spiskowcy podpalili browar na Solcu. Miał to być sygnał do wybuchu walk, ale pożar szybko ugaszono i wielu konspiratorów nie dostrzegło umówionego znaku. Wobec tego Wysocki sam przejął inicjatywę – przerwał wieczorne zajęcia w szkole podchorążych i nakazał rozdanie broni. Wkrótce do podchorążych dołączyła grupa cywilnych spiskowców, która miała uderzyć na Belweder, siedzibę wielkiego księcia Konstantego. Atak nie powiódł się, bo choć opanowano pałacyk, książę zdołał ukryć się i w ten sposób uniknął śmierci.

Dowodzeni przez Wysockiego podchorążowie ruszyli w stronę Arsenału, wzywając po drodze wszystkich do walki. Ich nawoływania nie spotkały się jednak z pozytywnym odzewem. Napotkani po drodze polscy generałowie, pomimo błagań zdesperowanych i zrozpaczonych młodych żołnierzy, nie chcieli stanąć na czele ruchu. Kilku z nich, słynnych i zasłużonych weteranów napoleońskich (m.in. Stanisław Potocki, Maurycy Hauke), zostało w końcu zastrzelonych przez coraz bardziej zdesperowanych i osamotnionych powstańców.

Dopiero po dotarciu na Stare Miasto do podchorążych tłumnie dołączyli mieszkańcy Warszawy. Pod Arsenał dotarli także żołnierze 4. pułku piechoty liniowej, którzy, wbrew swoim oficerom, połączyli się z podchorążymi. Zdobytą w Arsenale broń rozdano ludowi. W ten sposób wojskowy bunt stał się prawdziwym powstaniem narodowym. Nadal jednak nie znaleziono przywódcy.

W ciągu nocy trwały walki z oddziałami rosyjskimi i z Polakami wiernymi Konstantemu. Dopiero nad ranem 30 listopada Rosjanie, na wyraźne polecenie Konstantego, wycofali się z miasta. Warszawa znalazła się w rękach powstańców.

Po wygaśnięciu walk w Warszawie władzę przejęła Rada Administracyjna, która 3 grudnia przekształciła się w Rząd Tymczasowy. Na jego czele stanął książę Adam Jerzy Czartoryski. Nie chciał on wojny z Rosją i nie wierzył w jej szczęśliwe zakończenie. Nie mógł jednak zbagatelizować nastrojów ulicy i środowisk radykalnych, które wznieciły powstanie. Dlatego z prawdziwą ulgą przyjęto w dniu 5 grudnia 1830 r. ogłoszenie dyktatury generała Józefa Chłopickiego.

Chłopicki był w tym czasie najpopularniejszym i najzdolniejszym polskim generałem. Legionista Legionów Polskich i Legii Nadwiślańskiej brał udział w wielu kampaniach napoleońskich. Uznanie zyskał tym, że jako jeden z nielicznych potrafił przeciwstawić się Konstantemu, co zresztą przypłacił dymisją. Wierzono, że Chłopicki jest jedynym, który będzie w stanie pobić Rosjan i dać Polsce niepodległość. Generał jednak niechętnie odniósł się do radykalnych działań. Z doświadczeń napoleońskich wyniósł przeświadczenie, podobnie jak cała polska generalicja, iż Rosji pokonać się nie da. W czasie służby we Włoszech i w Hiszpanii widział też, jak łatwo i krwawo regularna armia rozprawia się w boju z powstańcami. Nie ufał przy tym zdolnościom polskich żołnierzy, którzy więcej czasu spędzali na placach defilad niż na ćwiczeniach polowych.

Chłopicki, chcąc wykonać pojednawczy gest wobec Rosji, zgodził się na swobodne odejście z Królestwa wojsk Konstantego. Wystosował także do cara Mikołaja I pismo, w którym przedstawiał wydarzenia Nocy Listopadowej jako wyraz sprzeciwu wobec łamania konstytucji. Domagał się jej respektowania, a w zamian gwarantował lojalność wobec dworu petersburskiego. Hamował również zaciąg do armii polskiej i spacyfikował środowiska radykalne.

Cios polityce dyktatora zadał Sejm. Zebrany na specjalnym posiedzeniu w dniu 18 grudnia 1830 r. uznał powstanie za narodowe. Drugi cios zadał car Mikołaj I, który nie chciał pertraktować z Chłopickim i żądał bezwarunkowej kapitulacji. W takiej sytuacji dyktator podał się do dymisji. Władza przeszła ponownie w ręce Rządu Narodowego na czele z księciem Adamem Czartoryskim. Naczelnym Wodzem został książę Michał Radziwiłł, wódz niedoświadczony i nieudolny. Nieformalnie jego doradcą został Chłopicki, który faktycznie kierował armią. Dnia 25 stycznia 1831 r. Sejm wydał akt detronizacji Mikołaja I z tronu polskiego. W uchwale sejmowej stwierdzano: „Najświętsze, najuroczystsze umowy o tyle tylko są nienaruszalne, ile wiernie są dotrzymywanymi z obydwóch stron. Długie nasze cierpienia znane światu całemu, przysięgą poręczone przez dwóch Panujących, a pogwałcone tylekroć swobody, nawzajem i Naród Polski od wierności dziś Panującemu uwalniają. Wyrzeczone na koniec przez samego Cesarza Mikołaja słowa, że pierwszy ze strony naszej wystrzał stanie się na zawsze zatracenia Polski hasłem, odejmując nam wszelką sprostowania krzywd naszych nadzieję, nie zostawiają jak rozpacz szlachetną.

Naród zatem Polski, na Sejm zebrany, oświadcza: iż jest niepodległym Ludem i że ma prawo temu koronę Polską oddać, którego godnym jej uzna, po którym z pewnością będzie się mógł spodziewać, iż mu zaprzysiężonej wiary i zaprzysiężonych swobód święcie i bez uszczerbku dochowa”.         (Diariusz sejmu z r. 1830–1831, Kraków 1907, t. 1., s. 243.) Detronizacja ostatecznie zrywała jakiekolwiek próby porozumienia z Rosją i mogła oznaczać tylko jedno – wojnę.

Na początku lutego 1831 roku wojska rosyjskie, kierowane przez feldmarszałka Iwana Dybicza, wkroczyły do Królestwa. Rozpoczęła się wojna polsko-rosyjska. Polacy skoncentrowali swoje siły w okolicach Warszawy. Stolica Królestwa była najważniejszym punktem dla powstańców. Tutaj obradował Sejm i działał Rząd Narodowy. Tutaj znajdowały się liczne koszary, szpitale i magazyny dla wojska. Do pierwszej potyczki doszło jednak 14 lutego 1831 r. pod Stoczkiem (Łukowskim), gdzie polska jazda dowodzona przez generała Józefa Dwernickiego uderzyła na rosyjską straż przednią. W wyniku tej potyczki Polacy zdobyli 11 dział i sporo jeńców, a samo starcie urosło do miana symbolu, porównywalnego do bitwy pod Racławicami, albowiem część walczących żołnierzy polskich należała do chłopskiej formacji krakusów.

Kolejne zwycięskie potyczki z Rosjanami wojska polskie stoczyły pod Dobrem (17.02) i Wawrem (19–20.02). Nie zatrzymały one jednak rosyjskiego marszu na polską stolicę. W tej sytuacji Chłopicki zdecydował się na wydanie Rosjanom generalnej bitwy na przedpolach Warszawy, na dogodnej pozycji pod Grochowem. Głównym miejscem zmagań stał się lasek olchowy – Olszynka Grochowska, której obrona dawała Polakom szansę na zwycięstwo i ocalenie Warszawy. W kilkugodzinnym boju, 25 lutego, świetnie dowodzeni przez Chłopickiego żołnierze polscy odpierali ataki przeważających sił rosyjskich i często skutecznie kontratakowali, wzbudzając nawet panikę w szeregach nieprzyjaciela. Niestety, w decydującym momencie bitwy część polskich generałów odmówiła wykonywania rozkazów Chłopickiego, bowiem nie uznawała jego nieformalnej władzy. Wkrótce ciężko ranny został sam Chłopicki, co w konsekwencji doprowadziło do utraty Olszynki i odwrotu wojsk polskich. Bitwa zakończyła się. Obie strony poniosły ogromne straty. Rosjanie zostali panami pola bitwy, ale nie byli już w stanie zagrozić Warszawie i musieli się wycofać. Tym samym w zasadzie nierozstrzygnięta bitwa stała się polskim zwycięstwem.

Bitwa grochowska była największą bitwą na polach Europy od czasu Waterloo. Zapisała się żywo w pamięci Polaków. Uroczyście obchodzono jej rocznice, a z gałązek olchowych zabranych z Olszynki wyrabiano pamiątkowe krzyżyki i emblematy narodowe. Bitwa grochowska odbiła się także szerokim echem poza granicami Królestwa i przysporzyła sprawie powstania wielu sympatyków.

Po ranieniu Chłopickiego książę Radziwiłł podał się do dymisji. Nowym wodzem został generał Jan Skrzynecki. Był bardzo popularny w wojsku z racji swojej odwagi, którą wykazał się pod Grochowem. Jego pomocnikami zostali zdolni sztabowcy: generał Wojciech Chrzanowski i generał Ignacy Prądzyński. Razem opracowali plan zaskakującego ataku na Rosjan. Pod koniec marca 1831 r. w myśl tego planu Wojsko Polskie opuściło Warszawę i niespodziewanie uderzyło na podzielone korpusy rosyjskie. Atutem strony polskiej był fakt, że na ziemiach zabranych – Litwie i Wołyniu, wybuchły powstania i Dybicz musiał tam skierować część swoich wojsk.

Celem polskiej ofensywy stały się Siedlce, gdzie znajdowały się rosyjskie magazyny. W bitwach pod Wawrem i Dębem Wielkim (31.03) oraz kilka dni później pod Iganiami (10.04) rozbito znaczne siły rosyjskie. Sukces nie został jednak wykorzystany. Skrzynecki okazał się wodzem nieudolnym, unikającym odpowiedzialności i przez to powstrzymującym się od pełnego zaangażowania w walkę. Siedlec nie zdobyto. Wojsko wróciło do Warszawy w aureoli zwycięzców, ale z zaprzepaszczoną szansą na zwycięstwo.

W maju Polacy podjęli kolejną ofensywę. Jej celem było zniszczenie stojącej pod Tykocinem gwardii rosyjskiej. Podobnie jak wcześniej, szansę na zwycięstwo zaprzepaścił Skrzynecki, który prowadził działania opieszale i nie zrealizował celów operacji. Rosjanie za to działali szybko i zdecydowanie. Polacy zostali zmuszeni do odwrotu. Pod Ostrołęką 26 maja rozegrała się bitwa, w której Rosjanie odnieśli zwycięstwo. Wojsko Polskie od całkowitej klęski uratowała jedynie postawa pułkownika Józefa Bema, który zatrzymał Rosjan ogniem swoich dział i osłonił odwrót.

Po tej bitwie wśród władz powstańczych zaczęły dominować nastroje zniechęcenia i przygnębienia. Ponownie przeważyła niewiara w możliwość odniesienia sukcesu. Skrzynecki został pozbawiony dowództwa. W wojsku i wśród ludności Warszawy pogłębiały się rozczarowanie i nieufność do przywódców. Dnia 15 sierpnia doszło nawet do ulicznych zamieszek w stolicy i samosądów na osobach podejrzanych o zdradę. Sytuację pogorszył upadek powstania na Litwie.

W tych okolicznościach po władzę sięgnął generał Jan Krukowiecki. Stanęło przed nim zadanie obrony stolicy. Nowy wódz rosyjski generał Iwan Paskiewicz, który zastąpił zmarłego na cholerę Dybicza, zmienił taktykę i nie zdecydował się po raz kolejny atakować Warszawy od wschodu. Zamiast tego ruszył na północ i przy całkowitej bierności strony polskiej przekroczył Wisłę pod Włocławkiem. Jego celem był atak na polską stolicę od strony zachodniej, gdzie nie było silnych fortyfikacji. Na początku września Rosjanie byli gotowi do szturmu.

Krukowiecki, podobnie jak jego poprzednicy, nie widział szansy na zwycięstwo. Podjął walkę jedynie, aby móc wynegocjować lepsze warunki kapitulacji.

W dniach 6–7 września Rosjanie zdobywali kolejne reduty na Woli i południowych granicach Warszawy. Nie pomogła bohaterska postawa jednonogiego generała Józefa Sowińskiego, który zginął na szańcach Woli przy kościele św. Wawrzyńca. Do literatury i legendy przeszła obrona reduty nr 54, dowodzonej przez porucznika Konstantego Ordona. Po dwóch dniach walk Warszawa skapitulowała.

Wciąż jeszcze liczna armia polska oraz Sejm na mocy postanowień kapitulacyjnych przenieśli się do twierdzy modlińskiej. Utrata Warszawy, serca powstania, załamała wszystkich. W ciągu kilku tygodni część oddziałów i działaczy politycznych przekroczyła granicę pruską i udała się na emigrację do Francji. Osamotnione załogi Modlina i Zamościa skapitulowały w październiku. Tym samym zakończyło się powstanie listopadowe.

W zdobytej Warszawie władzę przejął Paskiewicz, którego car Mikołaj mianował feldmarszałkiem, namiestnikiem Królestwa i Księciem Warszawskim. Od jego nazwiska okres represji po powstaniu nazwano „nocą paskiewiczowską”. Trwała ona aż do śmierci namiestnika w 1856 r.

realizacja: Studio Fabryka, strony internetowe