bedava bahis 50 tl deneme bonusu veren siteler cevrimsiz hosgeldin deneme bonus veren siteler
wersja kontrastowa


4. 1943. BLISKI WSCHÓD – FORMOWANIE 2 KORPUSU POLSKIEGO

 

4.

1943.

BLISKI WSCHÓD – FORMOWANIE 2 KORPUSU POLSKIEGO

(MAP A5.)

 

 

KALENDARIUM

 

1942

  • 12 września
    Na podstawie rozkazu Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego z połączenia Wojska Polskiego na Środkowym Wschodzie i Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS powstaje Armia Polska na Wschodzie. Jej dowódcą zostaje gen. Władysław Anders.
  • Październik – listopad
    Armia Polska na Wschodzie liczy około 74 tysięcy żołnierzy oraz 4,5 tysiąca junaków i ochotniczek Pomocniczej Służby Kobiet. Całość sił rozmieszczona zostaje w północno-wschodnim Iraku. Rozpoczyna się programowe szkolenie.

1943

  • 13 kwietnia
    Niemieckie radio podaje komunikat o znalezieniu pod Katyniem zbiorowych grobów ponad 10 tysięcy polskich oficerów, rozstrzelanych przez Sowietów. Rząd polski na uchodźstwie zwraca się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o zbadanie grobów.
  • 21 kwietnia
    Przywódca ZSRS Józef Stalin oświadcza premierowi Wielkiej Brytanii Winstonowi Churchillowi, że rząd sowiecki uważa postępowanie rządu polskiego wobec Związku Sowieckiego za niedopuszczalne. Kilka dni później ZSRS zrywa stosunki dyplomatyczne z Polską.
  • Maj – lipiec
    Wśród żołnierzy Armii Polskiej na Wschodzie szerzy się epidemia malarii. Przeciętny stan chorych sięga 8 tysięcy osób miesięcznie.
  • 26 maja – 3 lipca
    Trwa wizyta gen. Władysława Sikorskiego na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Naczelny Wódz w czerwcu wydaje między innymi rozkaz o wyłonieniu z Armii Polskiej na Wschodzie związku taktycznego pod nazwą 2 Korpus Polski.
  • 4 lipca
    Prezes Rady Ministrów i Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski ginie w katastrofie lotniczej w Gibraltarze. Nowym premierem Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie zostaje Stanisław Mikołajczyk, a Naczelnym Wodzem – gen. Kazimierz Sosnkowski.
  • 21 lipca
    Powstaje 2 Korpus Polski – związek organizacyjny i taktyczno-operacyjny Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Dowództwo Brytyjskie decyduje o przesunięciu polskich wojsk do końca września z Iraku do Palestyny.
  • Październik
    Odbywają się ćwiczenia dywizyjne na terenie południowej Palestyny.
  • Listopad
    Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski, w przemówieniu do żołnierzy 3 Dywizji Strzelców Karpackich, zapowiada udział Armii Polskiej w walkach na froncie włoskim.
  • 7 grudnia
    Gen. Kazimierz Sosnkowski, gen. Władysław Anders i dowódca wojsk brytyjskich na Środkowym Wschodzie gen. Henry Wilson decydują o przesunięciu 2 Korpusu Polskiego do Egiptu, do rejonu Qassasin. W skład jednostki wchodzą: 3 Dywizja Strzelców Karpackich, 5 Kresowa Dywizja Piechoty, 2 Samodzielna Brygada Czołgów, pułk samochodów pancernych, armijna grupa artylerii i służby.

 

Losy Armii Andersa zależały od wielkiej polityki i sytuacji na frontach II wojny światowej. Ewakuacja kilkudziesięciu tysięcy wojskowych i cywilów, która przywiodła ich do Iranu okupowanego wówczas przez Sowietów i Brytyjczyków, mogła się zdarzyć dzięki temu, że na początku 1942 roku znacznie poprawiła się pozycja militarna ZSRS. Ofensywę niemiecką zatrzymano, szala zwycięstwa zaczęła przeważać na stronę Armii Czerwonej. Jak ocenił historyk prof. Andrzej Paczkowski: „Kierownictwo Kremla uznało, że z politycznego punktu widzenia nieobecność armii polskiej na froncie wschodnim będzie dla ZSRR dogodniejsza: rozwiązał się problem niechcianego sojusznika, co – w ich przekonaniu – zwalniało z jakichkolwiek zobowiązań wobec Polski”.

Na decyzję w sprawie wyjścia Armii Andersa z ZSRS miała wpływ także sytuacja na froncie w Egipcie. Komisarz ludowy spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesław Mołotow w rozmowie z ambasadorem amerykańskim w Moskwie stwierdził na początku lipca 1942 roku: „Kiedy rząd sowiecki dowiedział się, że sprawy Anglików w Egipcie mają się źle z powodu natarcia niemieckich wojsk, rząd sowiecki postanowił zaoferować rządowi brytyjskiemu sformowane, wyszkolone, ale nie w pełni uzbrojone trzy dywizje znajdujące się w ZSRS. [...] Chociaż przekazanie polskich wojsk jest dla nas kłopotliwe, jesteśmy gotowi to zrobić, aby pomóc Anglikom w likwidacji niemiecko-włoskich wojsk w Egipcie. [...] Polacy także tego chcą”.

Po dotarciu do Iranu polskie wojsko przeszło pod komendę Brytyjczyków i przeprowadzono jego reorganizację.

12 września 1942 roku Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz formujący – z połączenia Wojska Polskiego na Środkowym Wschodzie i Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS – Armię Polską na Wschodzie, co jednoznacznie zrywało z nazewnictwem kojarzącym się ze Związkiem Sowieckim. W skład Armii, liczącej około 80 tysięcy żołnierzy, weszły: 3 i 5 Dywizje Strzelców (każda posiadała po dwie brygady piechoty, pułk rozpoznawczy, trzy pułki artylerii lekkiej, pułk artylerii przeciwpancernej, pułk artylerii przeciwlotniczej, batalion ciężkich karabinów maszynowych, trzy kompanie saperów, kompanię parkową saperów, pozostałe służby), 6 Dywizja (2 Brygada Czołgów, 6 Samodzielna Brygada Strzelców oraz pozostałe służby) oraz 7 Dywizja z jednostkami zapasowymi i ośrodkami szkolenia. Dowódcą Armii Polskiej na Wschodzie został gen. Władysław Anders, jego zastępcą – gen. Józef Zając, szefem sztabu – gen. Bronisław Rakowski.

Irańczycy, okupowani przez Sowietów i Brytyjczyków wykorzystujących ich kraj jako źródło surowców, początkowo byli niechętni polskiemu wojsku, które przybyło do nich ze Związku Sowieckiego. O poprawne stosunki między swoimi podwładnymi a Irańczykami starał się zadbać gen. Anders.

Po przylocie do Teheranu spotkał się z szachem irańskim:

„Podziękowałem mu za życzliwość, z jaką władze i naród perski przyjęły naszą ludność cywilną i żołnierzy. Na ulicach Teheranu można było już spotkać grupki Polaków. Kiedy pytałem, jakie jest ich najsilniejsze przeżycie w nowych warunkach, wszyscy odpowiadali, że po latach ciągłej zmory poczucie, że są na wolności”.

Żołnierze otrzymali mundury tropikalne i musieli odbyć kwarantannę. Dramatycznie ciężkie warunki w Sowietach i trudy drogi podczas ewakuacji odbiły się na ich zdrowiu. Większość ewakuowanych była poważnie niedożywiona, zapadali na ciężkie choroby, w tym szkorbut, krwawą biegunkę i tyfus plamisty, który w tamtym czasie był w większości śmiertelny. „Wszystek niemal czas – wspominał st. szer. Franciszek Machalski – wypełniała naszym ludziom pogoń za jedzeniem, walka ze wszawicą i świerzbem oraz niemal bójki o każdy kawałek świeżej odzieży, zastępującej brudne i śmierdzące łachmany. [...] Każdy przydział żywności był ewenementem: biały chleb, australijska margaryna, daktyle, ser żółty, konserwy mięsne i ryby, ryż i jajka gotowane, wreszcie papierosy – rzeczy nieoglądane przez wiele długich miesięcy, a przez niektórych widziane pierwszy raz w życiu. [...] Euforia pierwszych dni spędzonych w nowych zupełnie warunkach została rychło zmącona nawrotną falą udręki. Nagła zmiana pożywienia i względna obfitość pokarmów odbijały się fatalnie na zdrowiu wojennych tułaczy. Szczególnie mocno cierpiały kobiety i dzieci”.

Początkowe trudności szybko jednak zostały przez Polaków pokonane. Józef Czapski, wówczas szef przysztabowego Wydziału Propagandy i Informacji, odpowiedzialnego za sprawy kulturalno-oświatowe w Armii Andersa, w maju 1942 roku zapisał: „Ostatnie wrażenia z podróży nagrodziły mi wiele trudnych chwil w życiu. Odwiedziłem obozy nasze pod Teheranem. Kobiety i dzieci polskie tam zebrane zgotowały mi przyjęcie bardzo serdeczne. Widziałem przy tym, że większość z nich, po przebytych trudach podróży, dzięki bardzo dobremu odżywianiu, doszła do bardzo dobrego wyglądu fizycznego. Największą radość sprawił mi wygląd dzieci – wesoły i zdrowy”.

W Iranie rozeszły się drogi żołnierzy Armii Andersa i cywilów. Wojsko przygotowywało się do służby w innych krajach Bliskiego Wschodu, a cywile mieli być rozwiezieni do różnych zakątków Imperium Brytyjskiego.

Po reorganizacji, dozbrojeniu i rekonwalescencji Armia Andersa została przeniesiona pod koniec lata 1942 roku do Iraku, by ochraniać strategiczne pola naftowe w zagłębiu Mosul–Kirkuk przed dywersją niemiecką. Polskie wojsko zostało rozmieszczone w Iraku na bardzo rozległym obszarze. Dowództwo armii zakwaterowano w Quizil Ribat (320 kilometrów na północny wschód od Bagdadu), później zostało przeniesione do Kirkuku. Obozy wojskowe rozmieszczono w rejonie Chanakinu, Mosulu (blisko granicy tureckiej), w miastach: Quizil Ribat, Habbanija nad Eufratem w środkowym Iraku, w Quiara i w Dżalauli. W okolicach Bagdadu stacjonowały służby administracyjne i grupy łączników. Armia Polska na Wschodzie w październiku 1942 roku liczyła około 74 tysięcy żołnierzy i 4,5 tysiąca junaków i ochotniczek Pomocniczej Służby Kobiet.

Józef Czapski wspominał: „Po zimach sowieckich, gdzie ten żołnierz, wyczerpany, znosić musiał mrozy nieraz ponad 40 stopni, uczy się użytku nowej dla niego broni w morderczym słońcu Iraku, na czołgach, których dotknąć gołą ręką nie można bez ciężkich oparzeń. Dla tego żołnierza, przeważnie z Kresów Wschodnich, z kraju pól, wilgotnych łąk i gęstych lasów, adaptacja do klimatu, do życia na pustyni, rudej i wyschłej, bez cienia trawy, nie była łatwa. Miewaliśmy po kilka wypadków ciężkich udarów słonecznych dziennie, trafiały się nieraz nagłe zaburzenia umysłowe. Jeden z żołnierzy na warcie, w upalne południe, strzelać zaczął do słońca. Żołnierze obozu układali na wyschłej ziemi klomby. Były to zwykle herby ich miast rodzinnych, Lwowa i Wilna, z kamieni ułożone. [...] Te lasy namiotów w Chanakinie, Mosulu, Kirkuku, a potem w Palestynie, Egipcie, we Włoszech – czy to było wojsko w klasycznym, normalnym znaczeniu tego słowa? To był naród do Ziemi Obiecanej, do Polski”.

Armia Andersa początkowo nie była wojskiem „w klasycznym, normalnym znaczeniu tego słowa”, wstępowali do niej ludzie, którzy w „normalnych” warunkach nie zostaliby przyjęci. W artykule opublikowanym w polskiej gazecie wojskowej wychodzącej w Iraku w 1943 roku opublikowano zdjęcie najmłodszego „żołnierza”, który wówczas miał 11 lat. Zdjęcie opatrzono podpisem:

„Najmłodszy żołnierz generała Andersa, Krzysztof Flizak, melduje się swojemu szefowi kompanii, sierżantowi Bronisławowi Dereniowi, w obozie WP nad jeziorem Habbanija”. Krzysztof Flizak był synem wojskowego i został deportowany z Wileńszczyzny w okolice Nowosybirska.

Gdy dowiedział się o „amnestii”, ruszył do Uzbekistanu, gdzie spotkał swojego ojca zwolnionego z obozu jenieckiego, wówczas już żołnierza Andersa. W Kermine Krzysztof zataił swój prawdziwy wiek i został przyjęty do Kompanii Młodzieżowej (pełniącej właściwie funkcję sierocińca). Stamtąd ruszył z oddziałami Andersa na Bliski Wschód.

Coraz bardziej napięte stosunki polsko-sowieckie w kwietniu 1943 roku załamały się całkowicie. 13 kwietnia niemiecka radiostacja ogłosiła odkrycie przez Niemców zbiorowych mogił w pobliżu Katynia, w których pogrzebano pomordowanych przez NKWD oficerów Wojska Polskiego. Gen. Władysław Sikorski postanowił polecieć z wizytacją do polskich oddziałów na Bliski Wschód, by podnieść żołnierzy na duchu i spotkać się z gen. Władysławem Andersem, który o bieżącej sytuacji politycznej pisał w liście do Naczelnego Wodza: „Cały świat czuje, że Niemcy będą pobite, ale w sercach straszliwy niepokój, bo czujemy, że zwycięstwo bolszewii to śmiertelne niebezpieczeństwo dla Polski. [...] Jest dla nas jasne, że Sowiety oszukały nas, i to musi być wszędzie powiedziane”.

Gen. Sikorski nie powiedział głośno światu zachodniemu, że Stalin oszukał Polaków i że masakry w Katyniu dokonało NKWD. Sprawę przekazał jednak do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, co wywołało wściekłość Stalina i pod koniec kwietnia 1943 roku stosunki dyplomatyczne z Polakami zostały oficjalnie zerwane przez Kreml.

To zamknęło ostatecznie drogę wyjścia ze Związku Sowieckiego dla pozostałych obywateli polskich w sowieckich obozach, na zesłaniu w różnych regionach ZSRS lub już w drodze. „Nie zdążyli” do Armii Andersa, w której narastały niepokoje w związku z obawą o los najbliższych pozostawionych za granicami ZSRS.

Jeszcze podczas wizyty gen. Sikorski potępił oficjalnie Zygmunta Berlinga, który w tym czasie stanął na czele 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, tworzonej w strukturach sowieckiej Armii Czerwonej. Zgody na tworzenie armii Berlinga, do której zgłaszali się między innymi ci, którzy „nie zdążyli do Andersa”, nie wyraził polski rząd na uchodźstwie, a gen. Sikorski nazwał ją „wywrotową komunistyczną formacją o charakterze dywersyjnym”.

Dzień przed zakończeniem wizyty na Bliskim Wschodzie, 16 czerwca, Naczelny Wódz ogłosił kolejną zmianę struktury Armii Polskiej na Wschodzie – w porozumieniu z Brytyjczykami przygotowano projekt utworzenia 2 Korpusu Polskiego, który miał wejść w skład wojsk sojuszniczych walczących w kampanii włoskiej. Dowództwo Armii przekształcono w Dowództwo Jednostek Wojskowych na Środkowym Wschodzie, nazywane 3 Korpusem.

Wracając z Bliskiego Wschodu, gen. Sikorski zatrzymał się w Gibraltarze. W nocy 4 lipca, krótko po starcie samolot, którym leciał Naczelny Wódz, w niewyjaśnionych okolicznościach spadł do morza. Gen. Władysław Sikorski zginął.

Na stanowisku Naczelnego Wodza zastąpił go gen. Kazimierz Sosnkowski, a premierem został Stanisław Mikołajczyk. Mimo że formalnie znaleźli się następcy gen. Sikorskiego na najważniejszych stanowiskach państwowych, to sprawa polska bardzo ucierpiała z powodu jego tragicznej śmierci, bowiem, jak napisał po latach gen. Władysław Anders:

„żaden z Polaków nie miał u sojuszników takiego autorytetu, jak gen. Sikorski. [...] Przypuszczam, że gdyby nie katastrofa w Gibraltarze, sprawa polska w dalszym przebiegu wojny kształtowałaby się inaczej”.

2 Korpus Polski powołany przez gen. Sikorskiego miał być sztandarową polską jednostką podczas kampanii w Europie. Dowodził nim gen. Władysław Anders, a jego zastępcą został gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko (gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski został wydelegowany do dyspozycji Naczelnego Wodza), szefem sztabu był płk Kazimierz Wiśniowski, 3 Dywizję Strzelców Karpackich przejął gen. Tadeusz Klimecki (niedługo później zmieniony przez gen. Bronisława Ducha), dowodzenie 5 Kresowej Dywizji Piechoty objął gen. Nikodem Sulik.

Żołnierze Armii Andersa, która miała wspomagać wojska brytyjskie na wypadek ataku Niemiec (do czego jednak nie doszło), w Iraku odbywali ćwiczenia, przechodzili kursy teorii i praktyki wojennej, mające zapoznać ich z regulaminem i wyposażeniem niemieckich jednostek Wehrmachtu.

W szkoleniach brał udział też Aleksander Topolski, żołnierz Korpusu Łączności: „Zajęcia odbywały się pod gołym niebem albo w wojskowych barakach. [...] Na terenie szkoleniowym pod drzewami zbudowane były repliki niemieckich umocnień, okopów, kryjówek ziemnych czy stanowisk ogniowych.

Ustawiano tam również różnego rodzaju sprzęt wojskowy przywieziony z pustyni libijskiej po powrocie Niemców.

Po raz pierwszy zobaczyliśmy wtedy imponującą broń niemiecką: działa, które miały większy zasięg niż jakiekolwiek działo alianckie, sześciolufowy moździerz Nebelwerfer, radiostacje, telefony przewodowe, a nawet przewody telefoniczne ważące cząstkę tego, co brytyjskie czy amerykańskie. [...] Koledzy z jednostek pancernych mówili mi, że amerykańskie i brytyjskie czołgi do końca wojny nie równały się z niemieckimi. Opowiadali, że pancerz Shermana można było wgnieść młotem kowalskim, a pocisk wystrzelony ze standardowego niemieckiego działa przeciwpancernego 88 mm wchodził w ten czołg jak w masło i wylatywał z drugiej strony”.

Latem 1943 roku sytuacja na frontach II wojny światowej zaczęła się bardziej klarować, bowiem Niemcy zostali wyparci z Afryki, Armia Czerwona zwyciężała na froncie wschodnim, a wojska angielskie i amerykańskie wylądowały 10 lipca 1943 roku na Sycylii, rozpoczynając tym samym kampanię przeciw faszystowskim Włochom. Armia Andersa miała przygotować się do walki na froncie włoskim, a pierwszym etapem podróży do Europy była Palestyna, do której transportowano polskich żołnierzy brytyjskimi ciężarówkami przez Syrię w sierpniu i wrześniu 1943 roku.

Aleksander Topolski o Palestynie napisał tak: „Miała wszystko, o czym żołnierz na pustyni mógł marzyć: nowoczesne miasta, asfaltowe szosy, gaje pomarańczowe i mnóstwo wody pitnej. Łaźni i natrysków każdy obóz wojskowy miał w bród. Żydowska społeczność była do Polaków przychylnie nastawiona. Można było odnieść wrażenie, że wszyscy wokół mówią po polsku [...].

Z przejazdu przez Palestynę zapamiętałem przede wszystkim zielone drzewa i gaje pomarańczowe. Było wiele krętych asfaltowych dróg, wiele znaków drogowych i ludzi. Jednak mijaliśmy miasteczko za miasteczkiem, kierując się prosto do obozu, który znajdował się w pobliżu dzisiejszej granicy Strefy Gazy. Nosił nazwę Camp Kilo 89 – od odległości, jaka dzieliła go od Tel Awiwu na północy. W obozie czekały na nas chaty z desek, z prawdziwymi łazienkami i stołówkami – wielki luksus po namiotach na irackim pustkowiu i czterodniowej jeździe przez pustynię [...].

Jak wielu innych, którzy cudem przeżyli sowieckie więzienia i głód, jeszcze w Rosji złożyłem ślubowanie, że jeśli Bóg mnie ocali, odbędę pielgrzymkę do Jerozolimy [...]. Nigdy nie sądziłem, że tak łatwo i szybko przyjdzie mi wypełnić zawarty z Bogiem pakt”.

Ziemia Święta wywołała ogromny entuzjazm wśród żołnierzy Andersa, którzy o Betlejem, Nazarecie czy Jerozolimie wcześniej tylko słyszeli. Polskie oddziały rozlokowano w około 20 obozach, kwatera główna została ustanowiona w okolicach Gazy – początkowo w Julis, a potem w obozie Kilo. W Julis zakwaterowano także 3 Dywizję, w Mughazi i Nuseirat – 5 Dywizję, w Latrun – Brygadę Pancerną, w Isdud – artylerię, w Bayt Jirja – oddziały saperów; reszta wojsk została rozlokowana w Gazie.

W Palestynie żołnierze Andersa nawiązali kontakty z miejscową ludnością, początkowo w celach handlowych, a później wielu spośród żołnierzy pochodzenia żydowskiego skorzystało ze wsparcia organizacji syjonistycznych, które oferowały przewodników, cywilne ubrania, i zdezerterowało z armii. Około 3 tysięcy uciekinierów w większości brało później udział w walkach o utworzenie niepodległego państwa izraelskiego. Polscy żołnierze, zwłaszcza oficerowie, rozumieli intencje, jakimi kierowali się ich żydowscy towarzysze. I choć wszystkich obowiązywała przysięga wojskowa na wierność Rzeczypospolitej, a dezercja karana była śmiercią, to ani Naczelny Wódz, ani dowódca 2 Korpusu nie widzieli sensu w ściganiu dezerterów żydowskich. Gen. Anders wysłał do polskich władz w Londynie raport w tej sprawie, a w odpowiedzi otrzymał jedynie polecenie sporządzenia listy uciekinierów i przekazania jej Brytyjczykom. Tak tłumaczył swoją decyzję: „Dezercje tak wielkiej ilości Żydów, częściowo dobrze wyszkolonych, spowodowały znaczne luki w oddziałach. Nie zezwoliłem na poszukiwanie dezerterów i ani jeden dezerter nie został przez nas aresztowany. Postanowiłem nie stosować ściśle wobec mniejszości narodowych ustawy o powszechnym obowiązku służby wojskowej obywateli polskich poza Krajem. Nie chciałem mieć pod dowództwem żołnierzy, którzy bić się nie chcą”.

Na terenie Palestyny rząd polski, by rozpropagować działania Polaków na Bliskim Wschodzie, utworzył Polskie Centrum Informacji na Wschodzie i Biuro Delegata Urzędu Oświaty i Spraw Szkolnych. Centrum wspierało jerozolimski oddział Polskiej Agencji Telegraficznej w Jerozolimie, wydawało anglojęzyczny biuletyn „The Polish Digest”, wspierało prasę polską w Bagdadzie („Kurier Polski”) i Kairze („Parada”). Biuro Delegata Oświaty zaopatrywało polskie szkoły w podręczniki, publikowało książki i gazety. Od 1942 do 1946 roku wydano ponad 200 książek: podręczników i literatury pięknej, wydawano dzienniki: „Gazetę Polską”, „Głos Polski”, „Dziennik Żołnierza APW”, „Ochotniczkę”, „Przez Lądy i Morza”, tygodnik „Orzeł Biały”, dwutygodnik „W Drodze”. Ta działalność w Palestynie była możliwa dzięki wielu później sławnym postaciom kultury i nauki, wśród nich były takie nazwiska jak Jerzy Giedroyc (ówczesny kierownik Wydziału Czasopism i Wydawnictw Wojskowych Biura Propagandy 2 Korpusu), Melchior Wańkowicz, Gustaw Herling-Grudziński, Zygmunt i Zofia Hertzowie, Julian Mieroszewski.

W Palestynie polscy żołnierze rozpoczęli również odpowiednie przeszkolenie wojskowe, mające ich przygotować do kampanii włoskiej, przede wszystkim w terenach górskich, co miało imitować trudne warunki, jakie czekały ich we Włoszech. Sprzęt szkoleniowy dostarczyli Brytyjczycy, roztaczali oni także opiekę strategiczną nad Polakami. Reorganizacja Armii Andersa rozpoczęta w Iraku, a zakończona w Palestynie uczyniła z polskich żołnierzy silną i sprawną formację wojskową.

Józef Kowalczuk, żołnierz 3 Dywizji Strzelców Karpackich, także przeszedł takie szkolenie: „W Palestynie – zapoznanie z bronią maszynową nieprzyjaciela oraz minami. Tamże staliśmy najpierw w Barbarze [...]. Na całym Środkowym Wschodzie trzeba było toczyć walkę z malarią i wszelkim robactwem pustyni. Były tam węże, żmije, skorpiony i tarantule, jadowite pająki. Przed tym wszystkim chroniły nas zawieszone nad łóżkami moskitiery. Przez taką siatkę nawet komar widliszek nie wpadł do śpiącego żołnierza. Prócz tego dawano nam antymalaryczne pastylki oraz wszędzie rozlepiono odezwy ostrzegawcze: Malaria wróg, ścina z nóg. Podobne ostrzeżenia dotyczyły jeszcze szpiegów (Uwaga, szpieg podsłuchuje!); wywiad niemiecki, i to nie na małą skalę, miał tam swoje siatki, z którymi kontrwywiad angielski musiał walczyć”.

Tadeusz Mieczysław Czerkawski, również żołnierz 3 Dywizji Strzelców Karpackich, o nastrojach panujących w dywizji pisał: „Ludzie byli bliscy załamania, panowała ogólna nerwowość [...]. Każde nieopatrznie wypowiedziane słowo powodowało wybuch. Dodatkowym elementem deprymującym była pustynia. Jak okiem sięgnąć, zbita na kamień gleba, bez punktu zaczepienia dla oczu. Czasem, jadąc na ćwiczenia, ulegaliśmy złudzeniom optycznym – fatamorganie; jawiły nam się oazy i zabudowania [...]. Upał dochodził do 70 stopni Celsjusza w cieniu. Już nie można żyć. Nawet woda, której wypijaliśmy niesamowite ilości, była ciepła.

Mówiło się coraz głośniej, że wyjedziemy z Iraku na front. Pierwszą taką wiadomość nadało radio niemieckie: Generał Anders ze swymi malarycznymi dywizjami jedzie na front włoski!”.

Oddziały 2 Korpusu Polskiego, który liczył w tym czasie 53 tysiące żołnierzy, do października 1943 roku prowadziły jeszcze manewry taktyczne, a w listopadzie zostały przeniesione do Libanu i Qassasin – 30 kilometrów na zachód od miasta Ismailia na północnym wschodzie Egiptu.

W Qassasin żołnierze Korpusu otrzymali nowe uzbrojenie i wyposażenie.

Wśród nich był Edward Herzbaum, wówczas już żołnierz 5 Kresowej Dywizji Piechoty: „Gotowym do odjazdu. Za parę minut ruszymy, znowu zostawimy za sobą kraj – wrażenia i pustynię. Czerwona linia, którą na mapie kreśli nasz sztab, wydłuża się coraz bardziej. Egipt – dziwaczny kraj piramid [...]. A stamtąd? Na wszelki wypadek kupię mapę Włoch. Dziś sylwester i odjazd, dobrze się składa – na Nowy Rok będziemy w drodze. Tylko – dokąd ta droga wiedzie?”.

Dalej droga 2 Korpusu Polskiego wiodła na front włoski.