wersja kontrastowa


TRASA nr 8

 

 

TRASA NR 8

 

PLANSZA B1

POLSKI ZWIĄZEK NIEWIDOMYCH – STADION POLONII WARSZAWA– POMNIK POLEGŁYCH I POMORDOWANYCH NA WSCHODZIE – KOŚCIÓŁ BONIFRATRÓW – KOŚCIÓŁ FRANCISZKANÓW – SĄD NAJWYŻSZY

 

Znajdujemy się przy ulicy Konwiktorskiej pod numerem 9, przy siedzibie Polskiego Związku Niewidomych (PZN) – organizacji, która ma już całkiem długie tradycje. Na planszy B1 znajdziemy to miejsce w centralnej części arkusza przy ulicy Konwiktorskiej, która ma przebieg wschód–zachód. Najłatwiej dostać się tu z przystanków autobusowych „Muranowska”, które usytuowane są w obrębie skrzyżowania ulicy Muranowskiej i Bonifraterskiej (za skrzyżowaniem). Z przystanku w stronę centrum, który jest na ulicy Bonifraterskiej, należy się cofnąć względem kierunku jazdy i, idąc wzdłuż Bonifraterskiej, znaleźć z prawej strony przejście przez nią. Przejścia przy skrzyżowaniu mają pomocne oznaczenia oraz sygnalizację świetlną i dźwiękową. Po drugiej stronie ulicy Bonifraterskiej idziemy prosto wzdłuż ulicy Konwiktorskiej po lewej. Po drodze pokonujemy niewielką uliczkę bez sygnalizacji świetlnej o nazwie Włodzimierza Dolańskiego i znajdujemy po prawej wejście po schodach do PZN. Z przystanku w kierunku Żoliborza, który znajduje się przy hotelu Ibis przy ulicy Muranowskiej, należy się cofnąć i iść wzdłuż Muranowskiej. Przejść przez jej przejście z prawej z sygnalizacją świetlną i dużą wyspę pomiędzy pasami ruchu. Potem po lewej znaleźć jeszcze przejście przez ulicę Bonifraterską i iść dalej prosto, jak w opisanej trasie, z przystanku w kierunku centrum.

Niedaleko są również przystanki tramwajowe, na znajdującej się na zachód od ulicy Bonifraterskiej ulicy gen. Władysława Andersa (przed skrzyżowaniem z ulicą Muranowską). Tramwajem można podjechać dwa przystanki ze stacji metra „Ratusz Arsenał” w kierunku Żoliborza. Ze wszystkich wymienionych przystanków do siedziby Związku poprowadzone są ścieżki dotykowe. Już w 1910 roku Róża Czacka, postać bardzo zasłużona, jeśli chodzi o opiekę nad osobami niewidomymi, zainicjowała działalność Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Instytucja ta, w placówce w podwarszawskich Laskach, do dziś kształci i wychowuje dzieci i młodzież niewidomą. W okresie międzywojennym związki skupiające osoby niewidome dopiero rozwijały swoją działalność. Po II wojnie światowej ruchy działające na rzecz osób niewidomych odrodziły się z jeszcze większą siłą. Utworzone wówczas stowarzyszenia połączono w 1951 roku, inicjując pod kierownictwem Leona Wrzoska Polski Związek Niewidomych (PZN). Pięć lat później organizacja otrzymała swoją siedzibę przy ulicy Konwiktorskiej 9, gdzie teraz się znajdujemy. W budynku umieszczono również redakcję czasopisma „Pochodnia” (później także dziecięcego „Promyczka”), drukarnię brajlowską, a na początku lat sześćdziesiątych również studio nagrań książek mówionych. W połowie lat siedemdziesiątych XX wieku członkom Związku przekazano do użytku także sąsiedni budynek, do którego przeniesiono bibliotekę i wypożyczalnię książek. Jeszcze w okresie przed II wojną światową w działalność na rzecz osób niewidomych zaangażował się i bardzo zasłużył się Włodzimierz Dolański, tyflolog, nauczyciel dzieci niewidomych w podwarszawskich Laskach oraz muzyk. Zabiegał on szczególnie o możliwość zatrudniania osób niepełnosprawnych. Działał na rzecz popularyzacji wśród tej grupy warsztatów i stanowisk pracy w zakładach przemysłowych i rzemieślniczych. W 1948 roku zainicjował i przez lata wydawał czasopismo dla niewidomych i słabowidzących „Pochodnia”. Dziś jego nazwisko przypomina ulica znajdująca się tuż obok gmachu Związku Niewidomych. Znajdziemy ją na planie pomiędzy ulicą Bonifraterską a siedzibą PZN. Budynek, przed którym stoimy, to trójkondygnacyjny i aż dziewiętnastoosiowy gmach z czterospadowym dachem, przykrytym czerwoną dachówką. W narożnych częściach są dwa trójosiowe ryzality. Od strony ulicy Konwiktorskiej znajduje się główne wejście do budynku. Do drzwi prowadzą dwustronne schody ustawione równolegle do budynku, które zajmują połowę szerokości chodnika. Pomocą w dojściu do nich są dotykowe ścieżki. Krawędź pierwszego i ostatniego stopnia jest oznaczona żółtym, szorstkim ostrzegającym pasem. Do wejścia do budynku biblioteki doprowadza również kamienna ścieżka dotykowa. Gmach biblioteki jest oddalony od chodnika. Prowadzą do niego schody z oznaczonymi również krawędziami pierwszego i ostatniego stopnia. W tej części budynku znajduje się Muzeum Tyflologiczne, sklep firmy „Altix” oraz wspomniana biblioteka (do 2013 roku – Centralna Biblioteka PZN, a obecnie Dział Zbiorów dla Niewidomych Głównej Biblioteki Pracy i Zabezpieczenia Społecznego). Obydwa budynki połączone są łącznikiem.

Naprzeciw, po drugiej stronie ulicy Konwiktorski, znajduje się stadion warszawskiego klubu Polonia. To najstarszy istniejący stołeczny klub piłkarski, założony w 1911 roku, w przeszłości ze znacznymi osiągnięciami sportowymi. Pierwszy mecz na nowo otwartym stadionie przy ulicy Konwiktorskiej, mieszczącym wówczas około 10 tysięcy osób, rozegrano w 1928 roku. Czarne Koszule rozgromiły drużynę ze Lwowa aż 5:0. Teren klubu wykorzystywano nie tylko na mecze piłki nożnej. Począwszy od 1930 roku, w okresie zimowym, znajdujące się na terenie klubu dodatkowe boisko do gier sportowych, zamieniano w lodowisko, które wtedy jako jedyne w mieście posiadało własne oświetlenie i radiowęzeł. W czasie Powstania Warszawskiego stadion był miejscem walk żołnierzy Armii Krajowej batalionu „Zośka” z niemieckim okupantem. Po wojnie rozgrywki na stadionie wznowiono w 1950 roku. Wówczas od strony ulicy Bonifraterskiej wzniesiono wielofunkcyjny gmach z charakterystycznymi zdwojonymi kolumnami w porządku jońskim. Tu też znajduje się wejście na stadion. Obiekt posiada dwie trybuny – główną oraz tzw. kamienną, która zajmowana jest przez najbardziej zagorzałych fanów, a jej nazwa jest odwołaniem do konstrukcji trybuny bez ławek. Podczas ostatniego remontu zainstalowano tam 1911 krzesełek, co ma nawiązywać do daty powstania klubu. Obecnie planowana jest całościowa modernizacja infrastruktury klubu, włącznie z budową nowego stadionu.

Od Polskiego Związku Niewidomych i stadionu Polonii kierujemy się na zachód, do ruchliwego skrzyżowania, czyli od wyjścia z budynku na lewo. Po drodze przekroczymy wspomnianą ulicę Włodzimierza Dolańskiego. To niewielka, mało ruchliwa uliczka z oznaczonym dotykowo przejściem.

Przez środek chodnika biegnącego wzdłuż ulicy Konwiktorskiej położona jest ścieżka kierunkowa, która dochodzi do przejść na skrzyżowaniu z ulicą Bonifraterską. Przejścia mają pomocne oznaczenia oraz sygnalizację świetlną i dźwiękową. Musimy przejść ulicę Bonifraterską i potem po prawej pół ulicy Muranowskiej, która jest zachodnim przedłużeniem ulicy Konwiktorskiej, aby znaleźć się na jej wyspie. Wchodząc w przestrzeń pomiędzy jezdniami ulicy Muranowskiej, znajdziemy się przy skwerze Matki Sybiraczki. Wejdźmy na lewo na brukowane podłoże wyspy. Znajduje się tam niezwykły w formie monument, upamiętniający poległych i pomordowanych na Wschodzie. Na planszy oznaczony jest trapezem. Znajdziemy go blisko lewej krawędzi arkusza, na zachód od skrzyżowania. Został wzniesiony ku czci Polaków, którzy zostali wywiezieni do obozów pracy na Syberii, a także tych, którzy zginęli w bitwach wschodniej części Polski w 1939 roku oraz żołnierzy – ofiar zbrodni katyńskiej. Pomnik wykonany został według projektu Maksymiliana Biskupskiego i odsłonięty 17 września 1995 roku, w pięćdziesiątą szóstą rocznicę napaści na Polskę przez Związek Sowiecki. Na stromym nasypie wzniesionym z kamienia polnego zainstalowano platformę wagonu kolejowego, którą ustawiono na torach. Znajduje się na niej wiele różnych krzyży wykonanych z brązu, łacińskich i prawosławnych. Wśród nich znajduje się również macewa oraz nagrobek muzułmański. Pośrodku platformy, która ma symbolizować wagon deportacyjny, umieszczono spętany sznurem wojskowy orzełek z tarczą poniżej, na której widnieje data 17 IX 1939. Integralnymi częściami monumentu jest zespół czterdziestu jeden podkładów kolejowych, jednak bez łączących je szyn. Belki usytuowane zostały wzdłuż skweru w kierunku ulicy gen. Andersa. Na pierwszej znajduje się zbiorowa dedykacja:

„Pamięci ponad 200 tys. Polaków, ofiar ludobójstwa w czasie wielkiego terroru w ZSRR 1937–1938, w tym przeszło 111 tys. ofiar„operacji polskiej” NKWD mordowanych za to, że byli Polakami. Dziesiątków tys. zesłanych do łagrów ginących z głodu, chorób, katorżniczej pracy i dziesiątków tys. ich dzieci rusyfikowanych przymusowo polskich sierot”. Na belce tej wyrzeźbiono liczne, wystające niejako spod ziemi, dłonie – niektóre spętane są kajdanami. Na każdym kolejnym podkładzie znajduje się napis z nazwą miejsca kaźni narodu polskiego w Związku Sowieckim oraz pól bitewnych z września 1939 roku. Fragmenty podkładów zostały poplamione, co ma zapewne symbolizować przelaną krew. Obok wagonu znajduje się tablica z orłem – godłem Rzeczypospolitej i napisem: „Poległym, pomordowanym na wschodzie ofiarom agresji sowieckiej 17.IX.1939, naród 17.IX.1995”. Przed pomnikiem w 1999 roku, podczas siódmej pielgrzymki do ojczyzny, modlił się Jan Paweł II.

W 2011 roku sybiracy Oddziału Warszawskiego po drugiej stronie pomnika umieścili duży kamień polny z tablicą, której treść nawołuje do oddania hołdu zesłanym do obozów pracy polskim matkom, które w niewolniczych warunkach ratowały życie swoich dzieci.

Od pomnika wróćmy znów na wschodnią stronę ulicy Bonifraterskiej, do rogu, w którym byliśmy przy PZN, by odwiedzić kościół Bonifratrów. Od pomnika zejdźmy na prawo, do przejścia przez część ulicy Muranowskiej, następnie w lewo przejdźmy Bonifraterską. Po przejściu skrzyżowania ulic skręćmy w prawo, by po kilkudziesięciu metrach na południe znaleźć kościół Świętego Jana Bożego, zwany kościołem Bonifratrów. Jedno z trzech jego wejść znajdziemy, idąc wzdłuż pasa zieleni. Oznaczenie go możemy zobaczyć na planie w kwadracie ulic: Dolańskiego, Konwiktorskiej, Bonifratrów i Sapieżyńskiej. W 1650 roku zamożny szlachcic Bogusław Leszczyński, podskarbi wielki koronny, w założonej dwa lata wcześniej jurydyce ufundował ojcom bonifratrom kościół i klasztor. Skromne założenie wspierała przybywająca do Warszawy szlachta, jak na przykład rodzina Morsztynów. Jednak lokalizacja dopiero co zbudowanego kościoła wadziła królowi Augustowi II, który w tym czasie wykupywał tereny sąsiadujące z nabytym pałacem Morsztyna. Monarcha przeznaczył 12 tysięcy talarów na budowę nowego kościoła dla bonifratrów w miejscu, gdzie obiekt stoi dzisiaj. Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XVIII wieku wzniesiono niewielki kościółek według projektu Jakuba Fontany, klasztor, a także budynek szpitalny, który w drugiej połowie stulecia został znacznie powiększony. Bracia miłosierdzia zainteresowali się medycyną, z czego znani są do dziś. Oprócz działalności aptekarsko-opiekuńczej w czasie dwóch dziewiętnastowiecznych insurekcji pomagali powstańcom. Także w sierpniu 1944 roku o kościół, klasztor, szpital i inne zabudowania zakonników toczyły się ciężkie walki. Zniszczone budynki należące do bonifratrów zostały odbudowane niedługo po zakończeniu wojny. Niemożliwe było jednak odtworzenie oryginalnego wyposażenia kościoła, które uległo zniszczeniu. Pominięto wówczas odbudowę szpitala przyklasztornego. Kościół, zarówno wewnątrz, jak i od zewnątrz, nie posiada bogatych, wyszukanych zdobień i dekoracji. Przeciwnie, jego wystrój jest bardzo oszczędny. Przed wejściem znajduje się drewniany krzyż ustawiony na chodniku. Nad prostym portalem znajduje się inskrypcja:

„Kościół św. Jana Bożego, Bonifratrów”. Środkową część elewacji zdobią cztery proste pilastry wspierające belkę, na której widnieje łaciński napis: „Beatus qui intelligit super agenum et pauperem in die mala liberabit eum Dominus” (w tłumaczeniu – Błogosławiony, kto myśli o biednym i o nędzarzu. W dniu nieszczęścia ocali go Pan). Powyżej znajduje się trójkątny fronton z zegarem pośrodku. Dwuspadowy dach niewielkiego kościoła wieńczy od strony ulicy sygnaturka z krzyżem. Kościół otaczają z trzech stron zabudowania klasztorne.

W przyziemiu, na wysokości głównego wejścia, wmontowano kilka tablic. Ta po prawej stronie poświęcona została poległym żołnierzom Armii Krajowej batalionu „Zośka”.

Powyżej znajduje się mosiężna płyta z krzyżem Virtuti Militari i harcerską lilią powstańczą, poświęcona Eugeniuszowi Stasieckiemu, harcmistrzowi i kapitanowi AK, poległemu w tym rejonie. Poniżej – upamiętnienie żołnierzy Armii Krajowej batalionu „Zośka”. Obok, na prawo, znajduje się tzw. „tablica Tchorka”. Tablica zaprojektowana przez rzeźbiarza Karola Tchorka w 1949 roku, wykonana w szarym piaskowcu, po wojnie umieszczona była w wielu różnych miejscach Warszawy. Wszystkie mają wspólny motyw – krzyż maltański, który częściowo przykrywa tarcza z cytatem:

„Miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność ojczyzny”. Pod każdym z przeszło 160 krzyży, znajdujących się na terenie miasta, znajduje się inna treść dotycząca upamiętnianego miejsca. Tu mamy informację o rozstrzelaniu przez hitlerowców około 300 chorych lekarzy i pielęgniarek ze szpitala bonifratrów. Jeszcze bardziej na prawo znajduje się tablica poświęcona żołnierzom batalionu „Miotła”. Po lewej stronie od wejścia do kościoła umieszczone jest kilka tablic poświęconych poszczególnym oddziałom powstańczym, które walczyły w tym rejonie.

Od drugiego roku stanu wojennego do wczesnych lat dziewięćdziesiątych przy konwencie działał punkt wydawania leków z darów, apteka oraz punkt poradnictwa ziołoleczniczego. Parafia pod wezwaniem Świętego Jana Bożego, prowadzona przez wspólnotę bonifraterską, działała do końca 2013 roku. W następnym roku świątynia została przekazana Diecezji Warszawskiej, która wyznaczyła ten obiekt na kościół rektorski.

Teraz nasza trasa wiedzie ku ulicy Zakroczymskiej 1, gdzie znajduje się świątynia Franciszkanów, której pełny tytuł wezwania brzmi – kościół Stygmatów Franciszka z Asyżu. Na planszy B1 przenosimy się do wschodniej części arkusza, gdzie przy skrzyżowaniu ulicy Zakroczymskiej z Franciszkańską oznaczona jest wspomniana świątynia. Dojdźmy do niej, idąc dalej na południe ulicą Bonifraterską. Po drodze przejdziemy niewielką ulicę Sapieżyńską i wjazd na osiedle. Idźmy dalej prosto, aż dojdziemy do bardziej ruchliwej, z sygnalizacją świetlną, ulicy Franciszkańskiej. Skręćmy przed nią w lewo, na wschód w kierunku Nowego Miasta. Idźmy dość długo (około 250 metrów) wąskim chodnikiem ze słupkami wzdłuż ulicy. Przejdźmy kilka wjazdów i przecznicę – ulicę Sapieżyńską, która przez to, że skręciła tu, jest prostopadła do ulicy Franciszkańskiej (co pokazuje plan). Przy końcu ulicy możemy już usłyszeć lub zobaczyć, że blisko po lewej stronie w kolorze piaskowca stoi wysoka ściana kościoła. Za kilka metrów przed nami w otwartej przestrzeni będzie brukowana ulica Zakroczymska. Tu w narożu skrzyżowania po lewej stronie na kolejnej ścianie, już od ulicy Zakroczymskiej, znajdziemy najpierw wejście do kościoła z podjazdem i schodkami ustawionymi równolegle do ściany, a dalej – dwa kolejne wrota ze schodami. Bryła kościoła to trójnawowa bazylika. Fasada znajduje się od strony wschodniej i jest trójosiowa z wydatnym, poprzełamywanym gzymsem, który wizualnie dzieli fasadę na część dolną i górną. Elementami, po których od razu możemy rozpoznać warszawską świątynię Franciszkanów, są dwie wieże, flankujące kościół i zakończone charakterystycznymi hełmami w formie trójczłonowych obelisków. Po dwóch stronach od głównego wejścia do kościoła, dolną i górną części elewacji zdobią nachodzące na siebie półkolumny i pilastry. Porządek ten utrzymany jest w górnej kondygnacji, gdzie pomiędzy nawarstwionymi pilastrami i półkolumnami znajduje się wysokie okno, które doświetla chór. Kościół wieńczy szczyt schodkowy z metalowym krzyżem na kuli. Główne wejście do świątyni ze skromnym listwowym portalem zakończone jest trójkątnym naczółkiem, w którym znajduje się płaskorzeźbione Oko Opatrzności. Powyżej znajduje się prostokątna, marmurowa tablica fundacyjna z datą 1732, przypominająca o zakończeniu budowy przez Jerzego Lubomirskiego, wojewodę krakowskiego. Nad tablicą znajduje się również kartusz z herbem rodziny Lubomirskich, Śreniawą. Pierwszy drewniany kościółek Franciszkanów, sprowadzonych do Warszawy w 1646 roku, powstał kilka lat później, ale został zniszczony podczas potopu szwedzkiego.

Na ukończenie budowy i poświęcenie kolejnego, według projektu Jana Chrzciciela Ceroniego, przyszło czekać aż do 1737 roku. We wznoszeniu budowli pomocne były dotacje króla Jana III oraz darowizny Adama Kotowskiego, stolnika wyszogrodzkiego. Do początku XIX wieku kościół przechodził różne drobniejsze przebudowy, polegające, na przykład, na doprowadzeniu wyglądu fasady do najmodniejszego wówczas stylu. W czasach Królestwa Polskiego i później, po powstaniach, zabudowania franciszkańskie przechodziły różne koleje losu. Po 1864 roku zakon uległ kasacji – w klasztorze umieszczono carską ochronkę dla dzieci, a świątynia stała się kościołem garnizonowym dla katolików służących w armii rosyjskiej. Franciszkanie odzyskali część zabudowań po 1918 roku, ale pozostały fragment zajmowały zakłady samochodowe „Polski Fiat” S.A. Podczas Powstania Warszawskiego podziemia franciszkańskiego kościoła stały się schronieniem dla okolicznej ludności. Niestety, w wyniku bombardowań świątyni śmierć poniosło kilkadziesiąt osób. Do końca wojny, poza ścianami i głównym ołtarzem, zachowało się wiele elementów barokowego wyposażenia, takich jak: organy, obrazy, konfesjonały, ołtarze boczne, epitafia. Już w końcu stycznia 1945 roku przed bocznym ołtarzem odprawiona została pierwsza powojenna msza. Dziś w prezbiterium kościoła znajduje się siedemnastowieczny obraz przedstawiający Chrystusa w Ogrójcu, autorstwa malarza Michaela Willmanna, zwanego śląskim Rubensem. Zachował się nawet obraz z pierwszego drewnianego kościoła, Stygmatyzacja Świętego Franciszka, Matthiasa Kargena, znajdujący się w ołtarzu głównym. Na uwagę zasługuje ponadto kilka ołtarzy bocznych. Z lewej strony ramię kościelnego transeptu zdobi ołtarz Krzyża Świętego, gdzie znajduje się grupa rzeźbiarska, wykonana prawdopodobnie przez Andrzeja Schlutera. W drugim przęśle od prezbiterium, w ołtarzu z końca XIX wieku, znajduje się, cieszący się potwierdzoną opinią cudowności, obraz z około 1657 roku, zatytułowany Matka Boska Pocieszenia.

Ulicą Franciszkańską wróćmy do ulicy Bonifraterskiej, a następnie dojdźmy do placu Krasińskich, gdzie od 1999 roku wznosi się przeszklony budynek Sądu Najwyższego.

Na planie znajdziemy go na tym samym arkuszu w prawym dolnym rogu planszy. Po dojściu do ulicy Bonifraterskiej musimy znaleźć przejście przez ulicę Franciszkańską. Jest ono oznaczone pasem ostrzegawczym i obniżeniem, posiada sygnalizację świetlną. Idziemy dość szerokim i w miarę swobodnym chodnikiem ulicy Bonifraterskiej na południe, zostawiając za sobą ulicę Franciszkańską, a dalej też Konwiktorską, natomiast Bonifraterską mamy po prawej stronie. Po minięciu linii zabudowy w otwartej przestrzeni możemy usłyszeć ruch regulowany sygnalizacją świetlną na skrzyżowaniu z ulicą Świętojerską. Wchodzimy na gładki granitowy chodnik, na którym zamontowane są ścieżki dotykowe prowadzące do przejść przez ulice. Po drugiej stronie skrzyżowania, zarówno na zachodnim, jak i wschodnim chodniku ulicy Plac Krasińskich, znajduje się lśniący, pokryty lustrzanymi płytami budynek Sądu Najwyższego, połączony łącznikiem nad ulicą. Przejdźmy na drugą stronę ulicy Świętojerskiej. Znajdziemy obniżenie i pas ostrzegawczych płytek. Przed wojną w tym miejscu stał gmach sądu okręgowego, którego charakterystycznym elementem była konstrukcja budynku, wznoszącego się ponad jezdnią. Do przedwojennego pomysłu sięgnięto, projektując gmach dla Sądu Najwyższego w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W dolnej części węższego skrzydła budynku sądu, ciągnącego się od pałacu Krasińskich, w osi ulicy Bonifraterskiej znajduje się przejazd – rodzaj krótkiego tunelu. Dalej, za „szklanym wiaduktem”, ta część budynku łączy się pod kątem prostym z główną, szerszą częścią gmachu sądu, usytuowaną już po drugiej stronie placu. Najbardziej charakterystycznym elementem projektu architektów Marka Budzyńskiego i Zbigniewa Badowskiego jest rząd siedemdziesięciu sześciu żłobkowanych filarów, obłożonych patynowanym brązem. Znajduje się na nich osiemdziesiąt sześć cytatów – paremii prawniczych w języku łacińskim i polskim, zaczerpniętych z pism starożytnych rzymskich prawników i konstytucji cesarskich. Każdy filar zdobi motyw wagi, który jest atrybutem bogini sprawiedliwości Temidy. Bliżej monumentu poświęconego Powstańcom Warszawskim, na filarze, znajdują się kotwice – symbol Polski Walczącej. Nad poziomą belką spoczywającą na filarach zasadzono zieleń. Występuje ona również na znaczącej powierzchni dachu budynku. Od drugiej strony gmachu znajdują się trzy kariatydy, czyli podpory w kształcie kobiecych postaci dźwigających elementy budowli. Symbolizują cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Tu zakończymy zwiedzanie. W pobliżu, na placu Krasińskich, po jego zachodniej i wschodniej stronie znajdują się przystanki autobusowe „Plac Krasińskich”. Prowadzą do nich ścieżki kierunkowe położone na chodnikach. Po stronie ulicy Bonifraterskiej, którą cały czas się poruszaliśmy, czyli wschodniej, idąc dalej prosto w kierunku ulicy Długiej, znajdziemy przystanek w kierunku Żoliborza, a naprzeciw niego, po drugiej stronie ulicy – w kierunku centrum.

Przejście na stronę zachodnią ulicy znajdziemy przy skrzyżowaniu z ulica Długą. Ulicą Długą na zachód można również dojść do stacji metra „Ratusz Arsenał”. Wymienione przystanki znajdziemy na planszy B3.