wersja kontrastowa


3. 1939–1945 Bitwa o Atlantyk

 

3.

BITWA O ATLANTYK 1939–1945

(MAPA 8.)

 

KALENDARIUM WYDARZEŃ

  • 3 września 1939 – niemiecki U-boot U-30 zatapia brytyjski transatlantyk pasażerski Athenia, rozpoczyna się bitwa o Atlantyk;
  • 8 października 1939 – U-47 zatapia pancernik HMS Royal Oak w bazie Scapa Flow;
  • 13 grudnia 1939 – bitwa morska u ujścia Rio de la Plata pomiędzy „pancernikiem kieszonkowym” Admiral Graf von Spee a eskadrą brytyjskich krążowników – pierwsza większa bitwa okrętów nawodnych w II wojnie światowej;
  • 7–10 września 1940 – niemieckie U-booty po raz pierwszy wykorzystują taktykę „wilczych stad” podczas ataku na konwój SC-2;
  • 24 maja 1941 – brytyjski krążownik liniowy HMS Hood zostaje zatopiony przez niemiecki pancernik Bismarck;
  • 27 maja 1941 – samozatopienie Bismarcka po osaczeniu przez eskadry brytyjskie;
  • 21 sierpnia 1941 – rozpoczynają się operacje konwojów arktycznych z dostawami do Archangielska i Murmańska;
  • 11–12 lutego 1942 – operacja „Cerberus” – ewakuacja przez kanał La Manche niemieckich pancerników z Brestu do Niemiec;
  • 27 czerwca – 10 lipca 1942 – na Oceanie Arktycznym Niemcy niszczą konwój PQ-17 płynący do ZSRS;
  • 25 grudnia 1943 – Brytyjczycy zatapiają pancernik Scharnhorst w czasie walk w obronie konwojów arktycznych;
  • 12 listopada 1944 – brytyjskie lotnictwo zatapia w północnej Norwegii pancernik Tirpitz;
  • 6 maja 1945 – żołnierze 1. Polskiej Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka przyjmują kapitulację głównej bazy niemieckich U-bootów w Wilhelmshaven.

 

NIEMIECKIE KONCEPCJE ROZBUDOWY FLOTY

 

Po zakończeniu I wojny światowej zwycięska ententa zabroniła Niemcom w traktacie wersalskim posiadania w składzie swoich sił zbrojnych marynarki wojennej, dysponującej potężnymi okrętami nawodnymi i flotą okrętów podwodnych. Po dojściu Hitlera do władzy sprawa ta stała się jednak polem do negocjacji pomiędzy Wielką Brytanią, roszczącą sobie prawo do dominacji na morzach, a Niemcami, dla których rozbudowa armii lądowej i marynarki wojennej (Kriegsmarine) oznaczała symboliczny powrót do grona mocarstw.

18 czerwca 1935 roku w Londynie został podpisany brytyjsko-niemiecki układ morski, który pozwalał Niemcom na rozbudowę floty, w tym wcześniej zakazanych typów okrętów, ale jednocześnie narzucał na Niemcy pewne ograniczenia. Według ustaleń stan niemieckiej floty nawodnej (okrętów liniowych, pancerników, lotniskowców, krążowników ciężkich i lekkich oraz niszczycieli) nie mógł przekroczyć 35 procent brytyjskiego stanu posiadania w tych klasach. Wśród okrętów podwodnych granica ta była przesunięta do poziomu 45 procent. Obie strony uznały przyjęte rozwiązania za swój sukces, a Niemcy już 29 czerwca 1935 roku zwodowali swój pierwszy okręt podwodny.

Rozbudowa Kriegsmarine wiązała się z wypracowaniem koncepcji jej użycia w nadchodzącym konflikcie. Głównodowodzący niemieckiej marynarki admirał Erich Reader gotowy był postawić na rozbudowę floty nawodnej. Twierdził, że głównym przeciwnikiem Niemiec będzie Wielka Brytania, która wprawdzie dysponuje niedoścignionym potencjałem, ale jednocześnie ma do upilnowania tak długie linie komunikacyjne, że, aby je w pełni zabezpieczyć, musi rozproszyć posiadane siły. Reader zakładał, że stwarza to szansę dla niemieckich eskadr, złożonych z lotniskowców, pancerników, krążowników i niszczycieli, na przerwanie brytyjskich szlaków i tym samym odcięcie Wielkiej Brytanii od niezbędnych dostaw. Na bazie tych założeń przystąpiono do realizacji tzw. Planu Z, w ramach którego do 1948 roku Kriegsmarine miała osiągnąć stan pozwalający na skuteczną walkę z brytyjską Royal Navy.

Przeciwnikiem koncepcji Readera był komandor Karl Dönitz, zwolennik rozbudowy floty podwodnej (U-bootwaffe).

Uważał on, że jedynie działające z ukrycia okręty podwodne (U-booty) mogą przechylić szalę zwycięstwa na Atlantyku. W 1939 roku opracował koncepcję tzw. wilczych stad, polegającą na atakowaniu konwojów brytyjskich przez grupę współpracujących ze sobą okrętów. Ostatecznie zwyciężyło jednak stanowisko Readera i w niemieckich stoczniach skupiono się przede wszystkim na produkcji okrętów nawodnych, w tym lotniskowca Graf Zeppelin oraz superpancerników Bismarck i Tirpitz. Aby obejść postanowienia traktatu z Brytyjczykami, do służby weszły również tzw. pancerniki kieszonkowe Admiral Graf von Spee oraz Deutschland. Jednostki te łączyły parametry wyporności i szybkości krążowników z artylerią charakterystyczną dla pancerników. Do 1939 roku zbudowano też 57 stosunkowo niedużych okrętów podwodnych typu VIIC, które były doskonalszą wersją typów wykorzystywanych przez Niemcy pod koniec I wojny światowej.

 

POCZĄTEK WOJNY NA ATLANTYKU – SUKCESY U-BOOTÓW I DZIAŁALNOŚĆ „PANCERNIKÓW KIESZONKOWYCH”

 

Wojna z Wielką Brytanią wybuchła jednak wcześniej, niż planował Hitler. Dlatego już pod koniec sierpnia 1939 roku Kriegsmarine wysłała na Atlantyk pancerniki kieszonkowe Admiral Graf von Spee i Deutschland oraz kilkanaście okrętów podwodnych z zadaniem atakowania brytyjskich statków handlowych od pierwszych dni rozpoczęcia wojny.

3 września 1939 roku wieczorem, po otrzymaniu depeszy o wypowiedzeniu wojny Niemcom przez Wielką Brytanię, niemiecki okręt podwodny U-30 zaatakował torpedami i zatopił brytyjski transatlantyk Athenia, płynący do Stanów Zjednoczonych. Zatopienie bezbronnego statku pasażerskiego wywołało międzynarodowy skandal, dlatego niemiecka propaganda szybko oskarżyła Brytyjczyków o celowe zatopienie swojego pełnego kobiet i dzieci statku i próbę zrzucenia winy na Niemców.

Bitwa o Atlantyk rozpoczęła się. Pierwsze uderzenie na samotnie płynące statki aliantów wykonały U-booty, zatapiając w tym miesiącu 41 jednostek. Akcje Brytyjczyków przeciwko U-bootom nie przyniosły skutku, przeciwnie – doprowadziły do utraty lotniskowca HMS Courageous, zatopionego 16 września przez U-29.

Pod koniec września 1939 roku do walki przeciwko żegludze alianckiej wystąpiły czające się na razie oba „pancerniki kieszonkowe”. Deutschland działał na północnym Atlantyku, ale nie udało mu się odnieść znaczących sukcesów i już w listopadzie powrócił do Niemiec. Inaczej potoczyły się losy Grafa Spee. W swoim korsarskim rajdzie po południowej części Atlantyku zatopił do grudnia 1939 roku 9 alianckich jednostek. Kres działalności pancernika położyła bitwa u ujścia Rio de la Plata 13 grudnia 1939 roku, w której starł się on z eskadrą złożoną z brytyjskich krążowników Exeter, Ajaks i Achilles. W wyniku starcia uszkodzony niemiecki okręt schronił się w Montevideo w Urugwaju. Wobec braku zgody na przedłużenie pobytu w neutralnym porcie i wiedząc o czyhającej na oceanie wzmocnionej eskadrze brytyjskiej, załoga postanowiła dokonać samozatopienia okrętu. 17 grudnia 1939 roku Admiral Graf von Spee został wysadzony przez własną załogę i osiadł u wejścia do portu w Montevideo. Bitwa u ujścia Rio de la Plata oraz zatopienie pancernika było pierwszym znaczącym sukcesem brytyjskiej marynarki wojennej w II wojnie światowej i podniosło morale jej marynarzy. Ale nie było ono najlepsze, do czego przyczyniły się nie tylko straty statków na oceanie, ale również spektakularna akcja U-47, który w październiku 1939 roku zakradł się w tajemnicy do głównej bazy Royal Navy w Scapa Flow i zatopił pancernik HMS Royal Oak. Wydarzenie to brytyjska opinia publiczna uznała za upokarzający policzek wymierzony marynarce.

 

RAJDY NIEMIECKICH PANCERNIKÓW

 

Rok 1940 przyniósł niemiecką inwazję na Norwegię i Francję. W czasie walk w Norwegii niemiecka marynarka poniosła bolesne straty, ale w wyniku zwycięstwa w obu krajach powstały niemieckie bazy, które w znaczący sposób ułatwiły przedarcie się na Atlantyk i zaopatrzenie operujących na nim U-bootów i okrętów nawodnych.

Wobec rosnącego niemieckiego zagrożenia Brytyjczycy zdecydowali już w 1939 roku wprowadzić system konwojów, który miał poprawić bezpieczeństwo statków i zapewnić stały napływ zaopatrzenia, żywności i materiałów wojennych do Wielkiej Brytanii, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Bezpieczeństwo konwojom zapewniały okręty osłony oraz lotnictwo, stacjonujące w Kanadzie, Islandii i na Wyspach Brytyjskich. W początkowej fazie wojny lotnictwo nie mogło jednak zapewnić bezpieczeństwa w środkowej części Atlantyku i dlatego właśnie tam skupiła się działalność niemieckich okrętów. We wrześniu 1940 roku U-booty po raz pierwszy zastosowały taktykę wilczego stada, zadając znaczące straty konwojowi SC-2. Skupione w stadzie niemieckie okręty (6–7 jednostek) atakowały konwoje zazwyczaj nocą, płynąc na powierzchni, rzadziej w ciągu dnia spod powierzchni wody.

Taktyka ta okazała się niezwykle skuteczna i początkowo przyniosła aliantom wiele strat, wynoszących w niektórych przypadkach nawet 50 procent jednostek tworzących konwój. W 1940 roku utracili oni 492 statki, zatapiając jedynie 26 U-bootów.

Zachęceni sukcesami Niemcy zdecydowali się wprowadzić do walki przeciwko konwojom również okręty nawodne.

W lutym 1941 roku z baz w Norwegii na Atlantyk przedarły się pancerniki Scharnhorst i Gneisenau, które zaatakowały kilka brytyjskich konwojów, zatapiając do 16 marca 22 statki. Po zakończonym rajdzie oba pancerniki zawinęły do portu w Breście.

W maju 1941 roku dowództwo Kriegsmarine postanowiło powtórzyć sukces Scharnhorsta i Gneisenau. Tym razem zapadła decyzja o wysłaniu na Atlantyk największego i najnowocześniejszego okrętu Kriegsmarine, superpancernika Bismarck, w towarzystwie ciężkiego krążownika Prinz Eugen. Brytyjczycy odkryli jednak wypłynięcie niemieckiej eskadry i skierowali do walki przeciwko niej dumę Royal Navy, krążownik liniowy HMS Hood, w towarzystwie pancernika Prince of Wales. O świcie 24 maja 1941 roku w Cieśninie Duńskiej doszło do spotkania obu wrogich eskadr. W trwającej 10 minut wymianie ognia Hood otrzymał trafienie w komory amunicyjne i eksplodował. Uratowało się zaledwie trzech marynarzy z liczącej prawie 1500 osób załogi. Prince of Wales też został uszkodzony i musiał wycofać się z walki. Po bitwie niemieckie okręty rozdzieliły się – Prinz Eugen podjął próbę przedarcia się na Atlantyk, a uszkodzony Bismarck ruszył, by znaleźć schronienie w porcie w Breście.

Brytyjczycy na wieść o zniszczeniu Hooda ogłosili żałobę narodową (drugi raz uczynili to po upadku Singapuru w lutym roku 1942), ale też zapałali żądzą odwetu.

Do pościgu za Bismarckiem skierowano kilkadziesiąt okrętów, w tym dwa lotniskowce. Trzy dni po zatopieniu Hooda Bismarck został osaczony przez jednostki brytyjskie na trasie do Brestu. Najpierw zaatakowały go samoloty torpedowe, które ponownie uszkodziły superpancernik, pieczętując ostatecznie jego los. Otoczony i ostrzeliwany przez brytyjskie pancerniki Bismarck szybko zmienił się w płonący, bezbronny wrak. 27 maja 1941 roku o godzinie 10:40 okręt zatonął, prawdopodobnie w wyniku odpalenia przez załogę ładunków wybuchowych w maszynowni. Inna wersja mówi, że życie okrętu zakończyła brytyjska torpeda. Bitwa z Bismarckiem uważana jest za jedno z najważniejszych wydarzeń II wojny światowej.

Przebywające w Breście Scharnhorst, Gneisenau i Prinz Eugen, narażone na alianckie bombardowania, nie chcąc podzielić losu Bismarcka, musiały zostać wycofane do Niemiec i fiordów norweskich. Niemcy postanowili zagrać va banque i niespodziewanie dla Brytyjczyków skierowali okręty do ojczyzny przez kanał La Manche. Trzy pancerne kolosy dosłownie przedefilowały w lutym 1942 roku wzdłuż wybrzeża brytyjskiego. Ten bez wątpienia istotny sukces propagandowy Kriegsmarine oznaczał jednak koniec rajdów niemieckich pancerników przeciwko konwojom na Atlantyku.

 

WILCZE STADA PRZECIW KONWOJOM

 

Po klęsce wyprawy Bismarcka i Prinz Eugena oraz wycofaniu eskadry pancerników z Brestu, ciężar walki z alianckimi konwojami spoczął przede wszystkim na U-bootach. Ich celem nadal były przede wszystkim konwoje z USA i Kanady, ale wobec wejścia Związku Sowieckiego do wojny Kriegsmarine musiała też skierować je do walki przeciwko konwojom alianckim do Archangielska i Murmańska. Konwoje te, także z uwagi na możliwość ataków lotnictwa niemieckiego z baz w północnej Norwegii, celowo wybierały trasę przez niebezpieczne i trudne morza arktyczne. Pierwsze konwoje przepłynęły do celu bez niepokojów. Kolejne stały się obiektem ataków, co przyczyniło się do znacznych strat.

Szczególnie znany stał się tragiczny los konwoju PQ-17, który utracił 25 z 36 tworzących go statków. Do rozproszenia i strat poniesionych przez ten jeden z największych konwojów przyczyniła się również obecność w norweskich portach niemieckich pancerników, a zwłaszcza Tirpitza – bliźniaka superpancernika Bismarck. To właśnie obawa przed spotkaniem z nim sprawiła, że eskorta konwoju PQ-17 dostała rozkaz wycofania się, a statki konwoju miały płynąć w rozproszeniu do sowieckich portów. Wieść o tym, że Tirpitz wypłynął w morze, okazała się niedokładna, ale efekt psychologiczny obecności tego okrętu w Norwegii był tak duży, że Brytyjczycy ustawicznie podejmowali różne próby jego zatopienia. Udało się to jednak dopiero w listopadzie 1944 roku, gdy Tirpitz został zbombardowany przez specjalny dywizjon ciężkich bombowców Lancaster, uzbrojonych w 5,5-tonowe bomby Tallboy.

W walkach na Atlantyku lata 1942–1943 okazały się przełomowe. Kriegsmarine kierowała do walki coraz więcej okrętów, a straty alianckie rosły. Wiele statków Niemcom udało się zatopić wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, gdzie, mimo przystąpienia USA do wojny w grudniu 1941 roku, przez długi czas nie spodziewano się takich ataków i nie potrafiono im przeciwdziałać. W sumie w 1942 roku U-booty zatopiły 1094 statki, tracąc jedynie 88 okrętów.

 

ALIANCI ZDOBYWAJĄ PRZEWAGĘ

 

Sytuacja zaczęła ulegać zmianie w 1943 roku, gdy okazało się, że taktyka Dönitza (który w międzyczasie został głównodowodzącym Kriegsmarine) przestaje przynosić efekty. Wiązało się to z kilkoma czynnikami, między innymi z tym, iż Niemcy od rozpoczęcia wojny niezwykle wolno pracowali nad unowocześnieniem swoich okrętów podwodnych, a wysyłane w bój załogi, pełne zapału i chęci walki, stawały się jednak coraz mniej doświadczone. Z kolei alianci wprowadzali nowe rozwiązania do walki z U-bootami. Jednym z nich było wprowadzenie do ochrony konwojów niewielkich lotniskowców eskortowych, które mogły zapewnić konwojowi osłonę powietrzną także w strefie, nad którą w latach 1939–1942 samoloty alianckie nie docierały. Wkrótce też do zwalczana okrętów wykorzystano samoloty dalekiego zasięgu uzbrojone w bomby głębinowe.

Innym rozwiązaniem było zastosowanie nowych typów broni miotających pociski z pokładów okrętów, zwłaszcza uzbrojenia typu Hedgehog (jeż) i Squid (kalmar). Miotacze te pozwalały skutecznie atakować salwami bomb zanurzone okręty, przez co po 1942 roku znacząco wzrósł odsetek zatopionych jednostek niemieckich. Innym skutecznym urządzeniem do walki okazał się wprowadzony na wyposażenie okrętów i samolotów radar dalekiego zasięgu, mogący z większą precyzją odnajdywać wynurzone okręty niemieckie. Nie bez znaczenia było również złamanie przez aliantów zasad działania niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy, co pozwalało na przechwytywanie i odkodowywanie niemieckich wiadomości. W bezpośredniej walce skutecznie też wykorzystywano ASDIC, czyli ultradźwiękowy sonar pozwalający precyzyjnie zlokalizować zanurzone okręty podwodne. W efekcie w 1943 roku Niemcom udało się zatopić tylko 451 jednostek alianckich, co osiągnięto przy stracie 245 U-bootów. Kolejny rok jeszcze bardziej pokazał wzrastającą przewagę aliantów – stracili oni 131 statków i okrętów, zatapiając 264 U-booty. Jednocześnie niemieckie stocznie nie nadążały z dostarczaniem kolejnych jednostek. W 1944 roku do służby weszło 230 okrętów, czyli mniej niż Kriegsmarine utraciła w tym roku. W ostatnim roku wojny Niemcy utracili kolejne 138 okrętów, zatapiając 71 jednostek alianckich.

Bitwa o Atlantyk zakończyła się w maju 1945 roku. Większość niemieckich jednostek nawodnych została do tego czasu zatopiona lub poważnie uszkodzona, a z wielkich okrętów bez uszkodzeń pozostał tylko krążownik Prinz Eugen. Spośród ocalałych 350 U-bootów 219 zostało zatopionych przez załogi, aby nie trafiły w ręce aliantów. Większość z pozostałych została zatopiona przez aliantów na przełomie 1945 i 1946 roku w pobliżu północnoirlandzkiego portu Lishally i w zatoce Loch Ryan w Szkocji. Ostatnim okrętem podwodnym III Rzeszy wziętym do niewoli, a następnie zatopionym przez aliantów, był U-3514, którego los dopełnił się 12 lutego 1946 roku.

 

POLSKA MARYNARKA WOJENNA W BITWIE O ATLANTYK

 

W bitwie o Atlantyk wzięły również udział okręty Polskiej Marynarki Wojennej oraz statki polskiej floty handlowej. Jeszcze 31 sierpnia 1939 roku polskie dowództwo wysłało do Wielkiej Brytanii dywizjon niszczycieli (OORP Grom, Błyskawica i Burza), a po klęsce wrześniowej znalazły się tam także okręty podwodne ORP Orzeł oraz ORP Wilk. Polskie transatlantyki MS Piłsudski, MS Batory, MS Sobieski i MS Chrobry weszły do służby brytyjskiej i zostały przekształcone w transportowce wojska, a jednostki handlowe podjęły służbę w konwojach dostarczających żywność i surowce do Wielkiej Brytanii.

Dzięki wsparciu i pomocy Brytyjczyków udział Polskiej Marynarki Wojennej z każdym rokiem stawał się coraz większy. Od Royal Navy w latach 1940–1945 przejęto krążowniki ORP Dragon i ORP Conrad, sześć niszczycieli (ORP Piorun, ORP Garland, ORP Orkan, ORP Ślązak, ORP Kujawiak i ORP Krakowiak) oraz trzy okręty podwodne (ORP Jastrząb, ORP Dzik i ORP Sokół).

W czasie działań morskich polskie okręty wielokrotnie wyróżniały się, uczestnicząc w osłonie konwojów atlantyckich, śródziemnomorskich i arktycznych, w operacjach patrolowych i desantowych przeprowadzonych przez aliantów. Szczególne zasługi w operacji przeciwko Bismarckowi oddał Piorun, który nawet przez jakiś czas podjął nierówny pojedynek artyleryjski z niemieckim superpancernikiem. Z kolej Burza i Garland zapisały na swoje konta uczestnictwo w zatopieniu niemieckich U-bootów – Burza U-606, a Garland U-407.

W czasie działań wojennych straty polskiej marynarki okazały się stosunkowo wysokie, jak na tak niewielką liczbę okrętów. Jeszcze w 1939 roku na minie zatonął MS Piłsudski, a w kampanii norweskiej w 1940 roku utracono niszczyciel Grom, transportowiec Chrobry i okręt podwodny Orzeł.

W służbie w konwojach atlantyckich zatonął od niemieckiej torpedy akustycznej ORP Orkan (październik 1943 roku), a na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Malty wszedł na minę ORP Kujawiak (15/16 czerwca 1942 roku). Na Morzu Północnym jednostki alianckie zatopiły również omyłkowo będącego w osłonie konwoju PQ-15 ORP Jastrząb (2 maja 1942 roku). Ostatnim polskim okrętem zatopionym w czasie II wojny światowej był krążownik Dragon, który stał się celem niemieckiej żywej torpedy podczas inwazji w Normandii (8 lipca 1944 roku).

W bitwie o Atlantyk uczestniczyły też polskie dywizjony myśliwskie i bombowe. W kwietniu 1945 roku piloci z bombowego dywizjonu 304 zatopili niemiecki U-321, kończąc tym samym udział polskich sił powietrznych w bitwie o Atlantyk.

Ostatni polski akord tej bitwy rozegrał się jednak na lądzie, gdy 6 maja 1945 roku żołnierze 1. Polskiej Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka przyjęli kapitulację głównej bazy niemieckich U-bootów w Wilhelmshaven.