wersja kontrastowa
Strona główna / Tyflomapy / Czasopisma / Przegląd Tyflologiczny / Przegląd Tyflologiczny nr 1-2 / 2010 / 1. Rola tyflokartografii w edukacji i funkcjonowaniu niewodomych i słabowidzących


1. Rola tyflokartografii w edukacji i funkcjonowaniu niewodomych i słabowidzących

 

1. ROLA TYFLOKARTOGRAFII W EDUKACJI I W FUNKCJONOWANIU NIEWIDOMYCH I SŁABOWIDZNCYCH

Autor: Józef Mendruń – tyflopsycholog, przewodniczący do września 2007 r. Zespołu Konsultacyjnego ds. Opracowywania Map dla Niewidomych i Słabowidzących przy Głównym Geodecie Kraju

 

1.1. Skutki braku i utraty wzroku

Brak lub utrata wzroku niesie różnorodne i rozliczne skutki. Dotykają one różnych obszarów życia człowieka, wpływają bowiem na kształtowanie się i funkcjonowanie procesów poznawczych. Na przykład u osób, które nigdy nie widział, niektóre pojęcia – takie jak często przywoływane pojęcie barw czy rzadziej wspominane pojęcie przestrzeni – będą zupełnie nieadekwatne lub poważnie zniekształcone.

Brak czy utrata wzroku wpływa także na emocjonalne funkcjonowanie człowieka. Zmniejsza sprawność praktycznego działania. Orientowanie się w bliższej i dalszej przestrzeni, bezpieczne i skuteczne przemieszczanie się, zwłaszcza w trudnych i nieznanych terenach.

Również społeczne funkcjonowanie osoby niewidomej czy słabowidzącej napotyka różne trudności. Postrzeganie i ocena zachowań innych widzących ludzi, ocena własnego postępowania w relacjach z innymi ludźmi, niejednokrotnie dezorientacja w społecznym otoczeniu, warunkowane są bezpośrednio, czy pośrednio niewidzeniem czy osłabieniem wzroku.

Różnica w skutkach niewidzenia wynika już z tego, że będą one inne u osób, które nie widział nigdy, a inne u osób, które stracić wzrok jako starsze dzieci, osoby dorosłe czy osoby w podeszłym wieku. Wiele negatywnych konsekwencji braku czy osłabienia wzroku da się usunąć albo zmniejszyć ich uciążliwość.

Czasem udaje się nawet trudności wynikające ze wzrokowych kłopotów przetworzyć w siły twórcze, sprzyjające rozwojowi jednostki. Wymaga to jednak wielkiego wysiłku niewidomego, życzliwej i kompetentnej pomocy otoczenia, dostępu i umiejętności korzystania z różnego rodzaju pomocy dydaktycznych, technicznego sprzętu rehabilitacyjnego czy wielu innych specjalistycznych pomocy, takich na przykład, jak specjalnie opracowane mapy, plany itp.

Podstawowym skutkiem braku czy utraty wzroku jest drastyczne ograniczenie dostępu do informacji. Wzrok ze względu na swoje cechy – dalekosiężność, jednoczesny całościowy ogląd dużych przestrzeni, dużą różnorodność dostarczanych informacji (barwa, kształt, odległość i temu podobne), jest głównym zmysłem, dzięki któremu człowiek dowiaduje się o tym, co go otacza, o tym, co się wokół niego dzieje.

Wzrok dostarcza człowiekowi, według różnych źródeł, od 75 proc. do ponad 90 proc. informacji otrzymywanej za pomocą zmysłów. Dzięki tak zwanym mechanizmom kompensacyjnym, polegającym na zwiększeniu sprawności pozostałych zmysłów i większemu zaangażowaniu pozazmysłowych funkcji poznawczych, takich jak uwaga, pamięć, wnioskowanie – niewidomi i słabowidzący starają się zmniejszać ograniczenia w dostępie do informacji. Główną jednak możliwością “wyrównywania szans” staje się język, mowa. O tym, że liście drzew są zielone albo różnobarwne, człowiek dowiaduje się, patrząc lub od innego człowieka, który mu to powie.

Potrzeba większego wykorzystywania informacji dostarczanych poprzez język, staje się czymś naturalnym. Dzięki temu niewidomy i słabowidzący ma szansę na “utrzymywanie się na powierzchni”.

Język jednak, jako główne – a czasem wyłączne – źródło informacji, ma także skutki negatywne. Nie wszystkie wyobrażenia, pojęcia niewidomego są adekwatne. Inne jest wyobrażenie pojęcia rozgwieżdżonego nieba u osoby, która to widział, która na to patrzy, a inne u niewidomego, któremu ktoś to opowiedział. Inną negatywną konsekwencją nadmiernej eksploatacji języka jest swoiste zmęczenie.

Obrazowo ująć to przed laty, nie żyjący, już znany niewidomy muzyk Edwin Kowalik. Powiedział mi kiedyś: “Często mam dość tego bełkotu”. Wielu niewidomych woli słyszeć różne naturalne dźwięki, dotykiem oglądać korę drzewa, kłosy zboża, fakturę tkaniny, niż słuchać bardzo nawet ciekawych i precyzyjnych opisów słownych. Ważne również jest to, że jeśli dowiadujemy się o czymś w drodze opisu słownego, i jednocześnie poprzez bezpośrednie zmysłowe poznanie (zapach, dźwięk, dotyk), to wiedza na dane tematy jest lepiej i trwałej zapamiętywana. Znaczy to tyle, że ułatwienie albo wręcz umożliwienie niewidomemu poznania jakiegoś przedmiotu, zjawiska czy przestrzeni za pośrednictwem wrażeń zmysłowych, ma szczególne znaczenie.

Nie wszystko jednak za pomocą dotyku można poznać w wymiarach naturalnych, np. przestrzeń, bardzo małe czy duże przedmioty, przedmioty oddalone. Także relacje między poszczególnymi punktami na dużych przestrzeniach są niedostępne jednoczesnemu, dotykowemu oglądowi.

1.2. Znaczenie rysunków, planów, map w życiu człowieka niewidomego

Stąd ogromne znaczenie wszelkiego rodzaju rysunków, planów, map itd. Niestety, możliwość pozyskiwania jak najpełniejszych informacji, przekazywanych tą drogą, nie jest sprawą prostą. Wymaga odpowiedniego przygotowania, nauczenia niewidomego, jak należy czytać i rozumieć dany rysunek czy mapę, jak przy pomocy wyobraźni te dziwne wypukłe kreski czy punkty, można przekształcić w rzeczywiste kształty, przestrzenne relacje, czy zróżnicowaną powierzchnię ziemskiego globu.

Jak wytłumaczyć dziecku związek pomiędzy kilkoma kreskami, prostokącikami czy kółeczkami a oglądanym dotykiem trójwymiarowym krzesłem czy stołem. Dlaczego mniej więcej taka sama wypukła kreska raz oznacza ulice, innym razem granice między państwami, a jeszcze kiedy indziej granice między lądem a oceanem. Dziecko widzące często zanim zrozumie, co to jest konik, góra czy morze umie rozpoznawać to wszystko na rysunku, zdjęciu czy na ekranie telewizora. Uczy się tego mimochodem. Dziecko niewidome musi być tego świadomie uczone, a nauczyciel, czy rodzic musi świadomie stosować przemyślaną metodę. Musi dysponować odpowiednio zredagowanymi i wykonanymi pomocami. Również dorosły niewidomy czy słabowidzący musi umieć korzystać z informacji dostarczanych mu przez dotykowe, czy mocno skontrastowane choć zawsze uproszczone – schematy.

Jednakże umiejętność korzystania, na przykład z rysunków, map czy innych przekazów graficznych (trzeba podkreślić – przekazów dobrze przygotowanych) stwarza niewidomemu dziecku, czy dorosłej osobie, szansę zmniejszenia negatywnych skutków informacji, dostarczanych wyłącznie za pomocą języka. Wyobrażenia, pojęcia tworzone na podstawie informacji, dostarczanych różnymi kanałami – są bardziej adekwatne i lepiej pamiętane. Ukształtowana w ten sposób umysłowość, czy szerzej, osobowość niewidomego, lepiej koresponduje z otaczającą go rzeczywistością.

Zdolność kształtowania przez niewidomych czy słabowidzących właściwych relacji z otoczeniem, fizycznym i społecznym, jest jednym z najistotniejszych warunków rozwoju i poprawnego funkcjonowania w życiu. Relacje z otoczeniem, kształtowane w oparciu o informacje słowne mogą być wystarczająco poprawne, ale coraz częściej są trudne i niewystarczające.

Współcześnie wymiana informacji wydaje się coraz bardziej zmierzać w kierunku świata obrazkowego. Różne symbole graficzne (piktogramy, rysunki, wykresy itp.) są zjawiskiem coraz bardziej powszechnym, gdyż dostarczają informacji szybkich, syntetycznych, nie krępowanych np. barierami językowymi. Skrzyżowana na znaku drogowym łyżka z widelcem, są zrozumiałe dla kogoś, kto mówi po polsku, po angielsku czy po japońsku. Na ekranie telewizora czy komputera szybciej i łatwiej można opowiedzieć o czymś za pomocą obrazu, zdjęcia, wykresu niż przy użyciu czasochłonnych, nie zawsze zrozumiałych, opisów słownych. Dopóki programy komputerowe oparte być na nośnikach tekstowych (DOS), niewidomi radzili sobie z nimi bardzo dobrze. W momencie, kiedy komputery zaczęły pracować w oparciu o systemy Windows, czyli systemy graficzne, korzystanie z komputerów stało się dla niewidomych i słabowidzących dużo trudniejsze.

Poszukiwanie sposobów, umożliwiających niewidomym i słabowidzącym korzystanie z informacji pozasłownych, jest sprawą ważną i bodaj coraz ważniejszą. Jak zaadaptować podręcznik dla pierwszych klas szkoły podstawowej, gdzie tekst stanowi niewielki procent jego objętości? Jak dorosłemu niewidomemu pomóc wyobrazić sobie osiedle poprzecinane mnóstwem ulic, alejek, placów, linii tramwajowych itd. Jak wreszcie sprawić, by niewidomy posługiwać się tym samym słownictwem co widzący. Jak sprawić, by pod danym wyrazem niewidomy rozumiał to samo, co rozumie mówiąca do niego lub słuchająca osoba widząca. Są to pytania, z którymi musi się zmierzyć i edukacja i rehabilitacja niewidomych i słabowidzących. Wypowiadając słowa: “rondo”, “wiadukt” itd. widzący ma przed oczami obraz; jest oczywiste, co przez to rozumie. Dla niewidomego czy słabowidzącego wyrazy te mogą oznaczać czasem coś innego, często niedookreślonego, niejednoznacznego.

1.3. Znaczenie tyflokartogarfii dla niewidomych

Jednym ze sposobów radzenia sobie z tymi problemami są rozwiązania tyflograficzne czy tyflokartograficzne. Dobrze wykonane rysunki, mapy, globusy i tym podobne w procesie edukacji niewidomych i słabowidzących dzieci, stanowią bardzo ważną, a kto wie, czy nie coraz ważniejszą, pomoc. W sposób oczywisty ułatwiają, a czasem umożliwiają niewidomemu uczniowi, opanowanie programu szkolnego.

Wyłącznie opowiedziana, czy przeczytana lekcja geografii, zawsze będzie uboższa od lekcji wzbogaconej dobrym rysunkiem czy mapą. Wielokrotnie przekonywałem się osobiście, że inaczej wyobrażałem sobie kształt Wisły, wybrzeża, czy relacje pomiędzy poszczególnymi miastami, kiedy ktoś mi to opisywać, a zupełnie inaczej, kiedy obejrzałem mapę Polski. Pamiętam moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem, że Olsztyn w stosunku do Warszawy leży właściwie w prostej linii na północ. Długie lata byłem przekonany, że wyraźnie leży on na północnym-wschodzie kraju.

Opanowanie programu szkolnego to jedno, a wykazanie się nabytymi wiadomościami czy umiejętnościami to inna ważna sprawa. Różnego rodzaju sprawdziany, testy gimnazjalne czy na maturze konstruowane są w ten sposób, że zdający powinien się wykazać wiedzą, zrozumieniem danego zagadnienia, ale także powinien umieć odnaleźć, zinterpretować dane zagadnienie, posługując się mapą. Niewidomy czy słabowidzący uczeń, który starać się opanować określony materiał w oparciu wyłącznie o mówione czy pisane słowo, będzie miał nie tylko niedostatki merytoryczne, niepełną wiedzę, nieadekwatne wyobrażenia, ale nie będzie umiał skorzystać z mapy, nawet kiedy ją otrzyma, np. na maturze.

Z roku na rok zwiększa się ilość niewidomych i słabowidzących uczniów pobierających naukę w szkołach ogólnodostępnych. Dla takiego ucznia dobrze zredagowana mapa czy inna pomoc tyflograficzna ma jeszcze większe znaczenie. W szkołach specjalnych dla niewidomych czy słabowidzących pracują na ogół lepiej przygotowani do takiej pracy nauczyciele i wychowawcy, mają zwykle dużo większe doświadczenie. Uczeń i nauczyciel dysponują znaczną ilością rozmaitych pomocy dydaktycznych, także map i innych pomocy graficznych, przystosowanych do bezzwrokowego czytania, czy przy korzystaniu z bardzo osłabionego wzroku. W szkołach ogólnodostępnych pracują nauczyciele, którzy najczęściej nie mają żadnych doświadczeń w pracy z niewidomym czy słabowidzącym uczniem. Również ich teoretyczna wiedza tyflopedagogiczna jest zwykle bardzo skromna. Także rodzice czy opiekunowie na ogół są bezradni i niewiele mogą pomóc. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabiera fakt, że niewidomy czy słabowidzący uczeń dysponuje odpowiednią mapą lub globusem. Nie tylko bowiem jemu łatwiej opanować materiał, nad którym pracuje, ale jest to też ułatwienie dla rodzica i nauczyciela. Mogą oni szybciej zorientować się w tym, co uczeń rozumie, a czego nie rozumie. Mogą łatwiej znaleźć z nim wspólny język, wiedzieć, że wzajemnie mówią o tym samym i rozumieją to samo. W tej sytuacji możliwość korzystania przez ucznia z odpowiednio przygotowanych i wykonanych tyflograficznych map staje się bardzo ważna.

Jest jeszcze jeden wymiar, posiadający szczególne znaczenie. Niewidomy czy słabowidzący uczeń jest dzieckiem i jak każde dziecko dla dobrego samopoczucia, dla szans rozwoju musi mieć rówieśników i dobre z nimi stosunki. W ogólnodostępnej szkole, będąc najczęściej jedynym “nacechowanym” uczniem w klasie, w oczywisty sposób chce nie być “nacechowanym”. Chce mieć koleżanki, kolegów, chce mieć z nimi koleżeńskie relacje, chce uczyć się w taki sam sposób, jak oni się uczą. Chce być partnerem i chce być traktowany jak partner.

Wszystko co sprzyja wspólnej pracy, co daje szansę nawiązywania kontaktów, zwiększenia swojej atrakcyjności, co wreszcie pozwala pracować przy użyciu tego samego wspólnego narzędzia – jest wartością znaczącą. Takiej roli nie spełni brajlowski podręcznik. Taką rolę spełnia atrakcyjna barwno-dotykowa mapa. Taka mapa czy globus to nie tylko sposób na opanowanie programu szkolnego. To także wspólne narzędzie, którego używamy przy pracy. To także płaszczyzna komunikacji, na której uczymy się pracować wspólnie, używać tego samego języka. To droga prowadząca do istoty integracji, kiedy to widzący uczniowie, myśląc czy mówiąc o niewidomej Kasi czy słabowidzącym Bartku, nie będą pamiętać słowa “niewidomy”, a niewidoma Kasia czy Bartek nie będą myśleć i czuć – “to oni widzący”. To ważny sposób na integrowanie się, na bycie takimi samymi uczniami.

Tyflokartografia nie jest dziedziną ważną tylko dla niewidomych i słabowidzących uczniów. Jest to ważne narzędzie dla wszystkich niewidomych i słabowidzących. Jest to narzędzie, które służy, a może powinno i może służyć, tak dziecku, jak i dorosłemu.

Dorosły niewidomy czy słabowidzący może i na ogół chce być “normalnym” członkiem społeczności, w jakiej żyje. Chce wiedzieć, co się wokół niego dzieje, jak wygląda ten bliższy i dalszy świat. Dalszy, bo wszędzie się o nim słyszy. Polityka, kultura, gospodarka to tematy, o których czytamy, słyszymy, rozmawiamy na co dzień. Zwykle chciałoby się wiedzieć, gdzie dane fakty, zjawiska się wydarzyć. Czym charakteryzuje się ta czy inna strona świata, czy ten kraj względem tamtego jest bardziej na północ czy może na wschód, czy te narody, bardziej niż inne, nękane są przez trzęsienia Ziemi, a tamtym sprzyja żyzna gleba i umiarkowany klimat. Wszystko to przestrzenie odległe, ale ciekawe i ważne. Im więcej i lepiej, i dokładniej wiemy, tym większą mamy satysfakcję, tym “normalniej” czujemy się wśród innych.

Bliskie otoczenie fizyczne ma wymiar bardziej praktyczny. Musimy i chcemy się przemieszczać nie tylko w swoim mieszkaniu. Chcemy wyjść na podwórko, do sąsiada czy do parku, musimy być w sklepie czy w urzędzie, na sąsiedniej ulicy czy w sąsiedniej wsi. Potrzebujemy odwiedzić kogoś czy coś w sąsiedniej dzielnicy lub mieście. Czasem pomoże nam w tym ktoś widzący, trzeba jednak umieć postawić mu odpowiednie pytanie, trzeba móc zrozumieć jego informacje, wyobrazić sobie opisywaną przestrzeń. Czasem jednak musimy albo chcemy, radzić sobie samodzielnie. Przemieszczanie się na otwartych, zwłaszcza nieznanych przestrzeniach, nie jest jednak rzeczą łatwą. Nie mając wzrokowej orientacji w tym co nas otacza, nie widząc bliskiej przeszkody i odleglejszego celu, do którego chcemy dotrzeć, często trudno samodzielnie przemieszczać się bezpiecznie i skutecznie. Oczywiście mogą nam pomóc różni przechodnie.

Współcześnie coraz większą pomoc otrzymujemy także od rozmaitych rozwiązań technicznych. Telefon komórkowy z odpowiednim oprogramowaniem, nawigator – specjalne urządzenie ułatwiające niewidomemu samodzielne poruszanie się. Różne postacie GPS-u , a w przyszłości wiele innych doskonalszych urządzeń.

Niemniej zawsze podstawowym warunkiem samodzielnego, skutecznego i bezpiecznego przemieszczania się będzie dla niewidomego i słabowidzącego jego wyobraźnia – to na ile adekwatnie potrafi wyobrazić sobie otaczającą przestrzeń, na ile bogatą i precyzyjną będzie mieć wyobrażeniową mapę otoczenia. Dopiero mając taką mapę, taki plan przestrzenny ulicy, dzielnicy, miejscowości, niewidomy czy słabowidzący potrafi naprawdę efektywnie korzystać z pomocy ludzi i urządzeń technicznych.

Wypracowanie sobie przestrzennego planu wyobrażeniowego wymaga oczywiście rozwiniętej wyobraźni, ale potrzebuje też faktów, informacji, którymi – przy pomocy wyobraźni – przestrzeń tę zabudowujemy. Potrzebnych informacji może dostarczyć nam widząca osoba, rodzic, nauczyciel, instruktor orientacji przestrzennej czy przygodni przechodnie.

Sami musimy jednak spełniać kilka podstawowych warunków. Musimy mieć podstawową wiedzę o świecie, miejscowości, przestrzeni. Musimy umieć budować i utrzymywać poprawne relacje ze społecznym otoczeniem. Musimy umieć używać różnych słów, określeń w taki sam sposób, jak używają ich osoby widzące. W przeciwnym razie widzący nie będą rozumieć, co od nich chcemy, a my nie zrozumiemy, co do nas mówią. Precyzja w przekazywaniu sobie informacji jest w tym wypadku warunkiem koniecznym. Koniecznym, ale czy wystarczającym?

Otóż nie zawsze! Słowny opis przestrzeni, wierne oddanie wszystkich jej cech, takich jak rozmieszczenie poszczególnych punktów, odległość między nimi itp. jest sprawą trudną a często niemożliwą. Naprawdę skuteczną, często konieczną pomocą jest posłużenie się tyflograficznym planem czy mapą. Dopiero umiejętne posługiwanie się przez niewidomego czy słabowidzącego dobrze opracowanymi pomocami tyflograficznymi czy tyflokartograficznymi wsparte precyzyjnym opisem osoby widzącej, stwarza realną szansę zbudowania sobie wyobrażeniowego planu przestrzennego.

Z pomocy tyflograficznych trzeba jednak umieć korzystać. I trzeba mieć ćwiczoną wyobraźnię przestrzenną. Tak w przypadku niewidomych i słabowidzących dzieci, jak i osób dorosłych, zwłaszcza nowo ociemniałych, konieczny jest odpowiednio długi i kompetentny proces edukacyjny. Mając możliwość korzystania z dobrze opracowanych i wykonanych pomocy tyflokartograficznych, dysponując wyobraźnią i koniecznymi umiejętnościami zarówno niewidomi, jak i słabowidzący mają szansę wiedzieć, jak wygląda bliższa i dalsza przestrzeń, mają szansę orientować się w fizycznym otoczeniu i lepiej funkcjonować w otoczeniu społecznym.