wersja kontrastowa
Strona główna / Atlasy i plany miast / Atlas Parków Narodowych w Polsce (2014) / Przewodnik / Obrazki do przemyśleń dla rodzica, nauczyciela, edukatora


Obrazki do przemyśleń dla rodzica, nauczyciela, edukatora

 

Obrazek 1.

Późne, ciepłe czerwcowe popołudnie w jednej ze szkół dla niewidomych. Przez otwarte okno świetlicy wpychają się niezliczone zapachy z ogrodu. Słychać odległy gwar bawiących się dzieci. Za parę dni wakacje...

Krzysiu niecierpliwie wyczekując końca zajęć siedzi nad kartką zapisaną drobnymi brajlowskimi znaczkami. Niecierpliwe, nie sięgające podłogi nogi już są na placu zabaw a tutaj nudne, oj jak nudne zajęcia. Krzysiu ćwiczy czytanie brajla… Drobne paluszki szybciej lub wolniej w zależności od stopnia skomplikowania literek poruszają się delikatnie dotykając wypukłych punkcików. Przesuwają się po nich w różnych kierunkach, niekiedy zatrzymując się i dokładniej “obmacując” jakiś układ punktów. Są wyrazy proste, takie że tylko wystarczy przesunąć po nich palcem i już wiemy co tam pani napisała. Ale są i takie, że trzeba długo, długo “przyglądać” się, aby zrozumieć treść...

Krzysiu kończy pierwszą klasę i uczy się pisma brajla. Oj, bardzo, bardzo chciał by tak jak Pani od brajla, albo jego starsi koledzy tylko przesuwać palcem po rządkach liter i natychmiast wiedzieć co kropki chcą powiedzieć...

Pani Marysia, wychowawczyni Krzysia z rozczuleniem przygląda się pracowitemu chłopcu... Tak, tak. Poznać pismo brajla i nauczyć się płynnie czytać to nie jest taka prosta sprawa. Dobrze że Krzysiu tak się stara...

– Krzysiu, odpocznij troszkę... Starczy na dzisiaj. Tak długo już ćwiczysz.. Właśnie przyniosłam nowe obrazki. O tutaj domki, tutaj zwierzaczki takie wypukłe...

Przed Krzysiem ląduje kilka reliefowych arkuszy, dużych i małych, jeszcze pachnących nowością...

– No, odpocznij sobie i pooglądaj obrazki. Pokaż gdzie na tym obrazku jest dom i powiedz ile ma pięter i co stoi obok niego? Albo nie, weź ten drugi, ten większy i opowiedz co na nim widać. No połóż rączki i opowiadaj..

Przed zdezorientowanym chłopcem piętrzy się sterta reliefowych kartek. Jak tu odnaleźć się w poszczególnych obrazkach... A pani jeszcze chce, żeby szybko, szybko opowiedzieć co tam na nich jest...

Krzysiu niezdarnie stara się ułożyć przed sobą jedną z kartek.

– Oj, głuptasie, przecież do góry nogami układasz!! Pani żartuje, ale słychać, że zaczyna się niecierpliwić.

– No przecież to takie proste Krzysiu... tutaj jest tylko tytuł w brajlu, to jest trudne bo jeszcze się tego pisma uczysz a reszta to zwykły obrazek przecież!

Zwykły obrazek . Hm...

 

Obrazek 2.

Wakacje. Krzysiu właśnie obudził się po przyjeździe ze szkoły do domu w piękne Karkonosze. Obudził się zmęczony i zdenerwowany. Pies dobija się do drzwi, hałas kur z podwórka wdziera się przez otwarte okna. Przez dwa miesiące nie będzie dzwonków, ciszy nocnej, odrabiania lekcji. Będzie malutki brat i będzie kochana mama która tak często przyjeżdżała do niego do internatu. Wczoraj dał mamie laurkę jaką zrobił dla niej (trochę przy pomocy Pani) pisząc krótki tekst w brajlu na swojej nowiuteńkiej maszynie. Mama bardzo dumna zaraz pobiegła pokazać kartkę ciotce i sąsiadce. Przyjdą dzisiaj po południu żeby zobaczyć jak Krzysiu ładnie pisze i czyta w brajlu. Jaki jest zdolny!

Coś psuje jednak Krzysiowi humor. Zaraz po wyjeździe ze szkoły mama dała mu prezent. Piękną, zagraniczną książeczkę z bajeczkami. Wszystkie obrazki są zrobione na wypukło, tak żeby Krzysiu (chociaż nie widzi) mógł je sobie paluszkami obejrzeć. Tak bardzo cieszyła się kiedy ją dawała Krzysiowi i już w pociągu prosiła , żeby oglądał i jej opowiadał... Pod palcami czuł różne dziwne wypukłości, jakieś kreski i kółeczka... Czuł, ale nic nie mógł "zobaczyć" i zrozumieć...

– No zmęczony jesteś, jutro mi i cioci wszystko opowiesz co tam jest na obrazkach. One są takie wyraźne i prościutkie.

Krzysiu w nocy obudził się i długo, długo oglądał sztywne kartki z jakimiś kreskami. Brajlowskie kropki powoli dawały się odczytać choć nie bardzo mógł zrozumieć. House, cat, brother. Słówka nie były znajome ale literki już tak. Natomiast cała reszta, te wypukłe obrazki... Szkoda gadać. "Czarna magia" - jak mówi w szkole Pani od matematyki. Mamie będzie smutno , że Krzysiu nie potrafi powiedzieć co jest na tych kartkach...

 

Obrazek 3.

Jedno z dużych miast polski. Od kilku lat bardzo dbające o przystosowanie swojej infrastruktury pod kątem niepełnosprawnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób niewidomych. Wśród zwiedzającej miasto, rozbawionej i przekrzykującej grupy się młodzieży jest i dziewczyna z biała laską. Przewodniczka rozpoczynam zwiedzanie jednej z tras turystycznych od stojącej tutaj niedawno makiety śródmieścia. Makieta jest wykonana z trwałego materiału, znajduje się na niewysokim postumencie i poprzez estetykę swojego wykonania bardzo ładnie komponuje się z otoczeniem. Ma jeszcze jedną, na pewno najważniejsza dla przewodniczki zaletę: przedstawia plan przestrzeni którą grupa będzie za chwilę zwiedzać.

Oprócz opisów na makiecie pozwalających i indywidualnemu turyście z niej skorzystać samodzielnie ma także opisy w piśmie brajla. Z trudem uciszona grupa przez kilka minut poddaje się woli przewodniczki i cierpliwie śledzi ruchy wskaźnika trzymanego przez nią w ręku i pokazujące elementy planu. Dziewczyna z biała laską stoi cierpliwie z tyłu grupy i wsłuchuje się pilniej niż inni w słowne opisy przewodniczki. Co chwila padają z jej ust określenia: "tam", "tutaj", "obok tego"... Określenia, które są dla niewidomej absolutnie nic niemówiące... Po kilkudziesięciu standartowych zdaniach opisu, pani przewodnik kieruje grupę dalej jednocześnie podprowadzając dziewczynę z białą laską do makiety.

– Proszę, obejrzyj sobie – tu wszystko jest w brajlu napisane , o zobacz – mówi prowadząc rękę niewidomej po makiecie i napisach brajlowskich.

– Szybciutko, panienko – szybciutko, bo zaraz idziemy dalej... Dziewczyna nawet nie próbuje oglądać... Pani przewodnik na trasie do następnego obiektu wdaje się w dyskusję z nauczycielką nad tym, jak to teraz miasto pomaga niewidomym i jak im ułatwia zwiedzanie. Hm.

 

Obrazek 4.

Małe miasteczko na zachodzie polski. Ekipa telewizji przygotowuje kamery i mikrofony do reportażu na temat map tyflologicznych. Pani reżyser ustala kolejność ujęć, scenograf po raz kolejny przestawia stolik na którym ułożono kilka dopiero co wydanych map dotykowych przestrzeni miejskiej.

– Szybciej, szybciej – pogania realizator – Zaraz się zachmurzy i ujęcia będę płaskie! Kasia, niewidoma studentka jest na wakacjach, ale zgodziła się wystąpić w programie i opowiedzieć o sposobach posługiwania się mapami dotykowymi , metodach ich oglądania. Już wczoraj przygotowywała się do wystąpienia przygotowując sobie mały konspekt. Próbowała to wszystko uzgodnić z panią reżyser, i opowiedzieć jej jak chciała by o tym poinformować, ale zagoniona Pani z Warszawy cały czas nie miała czasu powtarzając co chwilę – Pani Kasiu – będzie dobrze, na żywca pojedziemy, dwie trzy setki skręcimy i po sprawie... Proszę tylko mnie słuchać i robić to co powiem. Nie bardzo się Kasi to podobało, ale... Telewizja wie co robi. Kasia nigdy przedtem tych map w rekach nie miała, ale to może i dobrze – opowie jak osoba niewidoma zabierze się do oglądania, na co musi zwrócić uwagę, co to jest legenda na mapie tyflologicznej i jak ważna jest skala... Przekłada właśnie laskę z ręki do ręki kiedy pani reżyser krzyczy:

– Cisza na planie – Pani Kasia bierze ze stolika mapę i oglądając ją idzie w kierunku ulicy Piaskowej. Kasia, idziesz sprawnie i pewnie przed siebie!! No, start – kamera!!

Kasię wmurowało w bruk ulicy... Jak to? Co ona ma zrobić? Ma iść oglądając mapę? Przecież to bez sensu...

– Kasia, dlaczego Pani nie idzie? Co się stało?

– Kasia zdezorientowana usiłuje wytłumaczyć pani reżyser, że z mapami tyflologicznymi nie chodzi się oglądając je jednocześnie. Jedną ręką mogła by od biedy trzymać arkusz a drugą oglądać, ale na to potrzeba czasu... Ona musi się najpierw ze spokojem zapoznać z mapami...

– Pani Kasiu to pani zasymuluje, że niby Pani ogląda i idzie sobie z ta mapą.

Kasia odkłada mapę na stolik.

– Proszę Pani, ale ja nie mam trzeciej ręki żeby oglądać idąc trzymać jeszcze laskę. Nie można tak.

Program nie doszedł do skutku. W zamian, pani reżyser postanowiła nakręcić materiał o bezużyteczności map dla niewidomych. Nawet nie chciała porozmawiać z Kasią.

*****

Takich przykładowych obrazków jak powyżej można by pokazać znacznie, znacznie więcej. Postawa jaką prezentują powyższe panie w stosunku do grafik dotykowych, planów i map tyflologicznych jest nagminna nie tylko wśród niemających wiedzy tyflologicznej rodziców, ale i dość częsta u tyflopedagogów oraz ludzi nie mających bliższego pojęcia – jak widzą niewidomi. "To tylko obrazek", "Przecież to nic trudnego obejrzeć takie wypukłe plany i mapki", "mapka, schemat i szkic dla niewidomych to taka prosta oczywistość". Dlaczego z jednej strony mamy zrozumienie dla mozołu pracy i trudu związanego z edukacją niewidomego dziecka, a z drugiej strony niefrasobliwe traktowanie grafiki dotykowej, mapy jako oczywistej do poznania dotykiem?...

Dlaczego akceptowalne jest, iż dziecko długo i z wysiłkiem uczy się brajla, a chcemy aby mapę tyflologiczną obejrzało natychmiast? Dlaczego oczywistym jest fakt, że "czytania brajla" musimy się nauczyć, a oglądanie dotykowe (ze zrozumieniem) mapy reliefowej niejako powinno być nam dane? Dlaczego oczekujemy od niewidomego dziecka, ba nawet wymagamy od niego by robiło to od początku samodzielnie jako ewidentną oczywistość...

Spróbujmy zrozumieć proces poznawania dotykowego tyflografiki, lub mapy tyflologicznej jej poznawania nie jako "oglądanie" ale jako "czytanie rysunku"... Już sama waga zastosowanych pojęć : czytanie - oglądanie - jest bardzo różna: Czytanie, to coś poważnego, wymagającego m.in. znajomości alfabetu, cierpliwości, znajomości odpowiednik technik no i oczywiście czasu. Czytamy literę po literze, zdanie po zdaniu. Nikt nie spodziewa się, że uczeń przesunie wzrokiem lub palcami po fragmencie tekstu i powie jaka jest treść. Z obrazkiem jest inaczej. Dziecko widzące i znające obrazki raz spojrzy i nazwie przedmiot. Ale rysunek dotykowy trzeba przeczytać przesuwając końce palców po liniach i powierzchniach. A potem zrozumieć, jaki kształt jest narysowany. I jeszcze wiedzieć, że np. płaskie kółko ma być obrazem kulistego jabłka. Widzącym oglądanie kojarzy się z niefrasobliwym przerzucaniem kartek, sporadycznym zatrzymywaniem wzroku na niektórych szczegółach. Jest czymś co nie wymaga żadnych specjalnych technik i najważniejsze – co widzące dziecko przyswoiło jeszcze przed nabyciem umiejętności czytania. Podstawowym problemem rodziców dzieci z dysfunkcjami wzroku oraz pedagogów nie mających wiedzy tyflologicznej jest przenoszenie znaczenia mechanizmu "oglądania" w jego powszechnym zrozumieniu stosowanym dla widzących na zupełnie inny na mechanizm dotykowego – stopniowego oglądania przedmiotu lub grafiki przez osobę niewidomą... W procesie uczenia się pisma punktowego uczeń musi poznać kilkadziesiąt podstawowych układów graficznych tworzących litery, pewne zasady rządzące tymi układami graficznymi i przyswoić technikę czytania aby zacząć rozumieć treści które niesie konkretny zapis. Jeżeli zaś spojrzymy na najprostszą nawet tyflografikę nie ma tam uniwersalnych graficznych nośników precyzyjnej informacji. Istnieją tylko zasady, według których powinna być wykonana Oglądania, a właściwie czytania tyflografiki, planu tyflologicznego czy mapy dotykowej trzeba się nauczyć tak samo jak czytania pisma brajla. I jest to bez wątpienia trudniejszy proces wymagający nie tylko ogromnej intelektualnej pracy ze strony ucznia, ale także zaangażowania wyobraźni, wielu wielu ćwiczeń, dobrego materiału graficznego do tych ćwiczeń, czyli praktycznie dużego nakładu pracy ze strony tyflopedagoga, rodzica czy edukatora!

Nie wymagajmy od dziecka samodzielności w czytaniu tyflografik i tyflomap dopóki wspólnie z nim nie przebrniemy przez proces nauczenia się tych umiejętności o ile ich jeszcze nie posiadł w wystarczającym stopniu...

Niniejszy przewodnik jest poniekąd próbą odpowiedzi na liczne zapytania zafrasowanych rodziców, edukatorów i pedagogów że ich dzieci nie rozumieją oglądanych grafik, nie potrafią pojąć treści jakie ze sobą niosą...

Tak jak Krzysiu z niniejszego artykułu wkłada wielki wysiłek w poznanie pisma brajla, tak i my spróbujmy mu dorównać w pracowitości i zapoznajmy się z materiałami, które pozwolą nam zrozumieć , czym jest "czytanie" tyflografik – od jak prostych grafik trzeba rozpoczynać, by niewidome dziecko “łagodnie” wprowadzić w umiejętność rozumienia grafiki.