wersja kontrastowa
Strona główna / Atlasy i plany miast / Atlas historyczny Polski (2016) / 6. XVII WIEK RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW


6. XVII WIEK RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW

 

6. RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW W XVII W.

  

Wiek XVII okazał się najkrwawszym w dziejach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Państwu polsko-litewskiemu przyszło stoczyć w nim długotrwałe wojny ze Szwecją, Rosją i Turcją. Nie uniknięto również wojen domowych, które spustoszyły znaczne połacie kraju. W efekcie państwo, które było jednym z najbogatszych i najpotężniejszych w Europie na progu XVI stulecia, kończyło wiek ze znacznymi stratami terytorialnymi i zniszczone. Zapoczątkowało to proces upadku Rzeczypospolitej i doprowadziło w konsekwencji do wykreślenia jej z mapy Europy w XVIII w.

 

WOJNY ZE SZWECJĄ 1600-1660

W 1587 r. szlachta polska wybrała na tron Zygmunta III, szwedzkiego królewicza z dynastii Wazów, spokrewnionego z Jagiellonami poprzez swoją matkę. Wkrótce po wyborze na tron Rzeczypospolitej Zygmunt objął również dziedziczny tron szwedzki. Rządy Zygmunta nie cieszyły się jednak w Szwecji popularnością, przede wszystkim z powodu wyznania władcy – był gorliwym katolikiem, podczas gdy Szwecja przyjęła w XVI w. luteranizm. Dlatego po zaledwie sześciu latach rządów Zygmunt został usunięty z tronu w swojej ojczyźnie, a tron zajął jego stryj Karol IX Waza. Zygmunt nie uznał aktu detronizacji, co stało się jednym z powodów wybuchu wojny pomiędzy obu państwami. Oprócz tego Rzeczpospolita i Szwecja rywalizowały o dominację nad Bałtykiem i kontrolę handlu w tym regionie Europy. Polacy i Litwini chcieli umocnić się w Inflantach, Szwedom marzył się podbój całego wybrzeża Bałtyku i przekształcenia tego morza w swoje "jezioro wewnętrzne".

Wojna wybuchła w 1600 r. wraz z przekazaniem przez Zygmunta III Estonii pod władzę Polski. Ściągnęło to na Rzeczpospolitą szwedzki atak na Inflanty. Mimo przewagi liczebnej najeźdźcy wojska polsko-litewskie nie dały się pokonać, a w 1605 r. odniosły miażdżące zwycięstwo nad trzykrotnie liczniejszym przeciwnikiem pod Kircholmem.

Polakom nie dane było jednak wykorzystać sukcesu. W 1609 r. rozpoczęła się wojna z Rosją, która pochłonęła wiele sił i środków potrzebnych do walki ze Szwedami. W 1620 r. Polsce zagroził również potężny najazd turecki, co zmusiło polskiego króla do użycia wszystkich sił do obrony południowej granicy. W tej sytuacji nowy król szwedzki Gustaw Adolf, władca obdarzony wybitnym talentem militarnym, bez problemu wkroczył na pozbawione obrony Inflanty i zajął Rygę (1621). Rzeczpospolita musiała na razie zawrzeć rozejm, uznając władzę szwedzką w Inflantach (Mitawa 1622).

Gustaw Adolf nie zadowolił się nowymi nabytkami. W 1626 r. ponownie zaatakował, tym razem kierując swoje wojska ku ujściu Wisły. Liczył, że po zwycięstwie nad Zygmuntem III, król polski podpisze trwały pokój, w którym nie tylko ostatecznie uzna szwedzkie zdobycze, ale przede wszystkim zrzeknie się praw do szwedzkiej korony.

Zaraz na początku wojny Szwedzi oblegli Gdańsk. Miasto było jednak znakomicie przygotowane do obrony. Szwedzka blokada dała się jednak we znaki, bowiem utrudniała prowadzenie handlu. Próba przełamania blokady przez polskie okręty, mimo zwycięstwa w bitwie morskiej pod Oliwą (1627), nie powiodła się. Ostatecznie obie strony zdecydowały się na zawarcie rozejmu. Podpisano go w Altmarku w 1629 r. Na jego mocy Szwedzi utrzymali Inflanty i mogli pobierać cła z handlu gdańskiego.

Kolejne lata przyniosły zaangażowanie się Szwecji w toczącą się w Niemczech wojnę religijną (wojna trzydziestoletnia 1618-1648). W czasie interwencji w Niemczech zginął Gustaw Adolf. Z kolei Rzeczypospolitej przyszło stawić czoło atakowi Rosji. W tej sytuacji obie strony zdecydowały o przedłużeniu rozejmu. Zawarty w Sztumskiej Wsi (1635) traktat nie wprowadzał żadnych zmian terytorialnych, ale zmuszał Szwedów do rezygnacji z ceł. Przerwa w działaniach wojennych miała trwać 26 lat.

W 1655 r. Szwedzi pod władzą nowego króla – Karola Gustawa – niespodziewanie zerwali rozejm i zaatakowali Rzeczpospolitą z dwóch stron, wkraczając jednocześnie do Wielkopolski i na Litwę. Rozpoczęła się wojna nazwana później "potopem szwedzkim". Polacy nie byli stanie stawić skutecznego oporu. Kraj był wyczerpany wojnami wewnętrznymi z Kozakami, a nieliczne wojska polskie i litewskie próbowały w tym czasie stawiać mało skuteczny opór Rosji, która w 1654 r. uderzyła od wschodu. Do obrony Wielkopolski można było wykorzystać jedynie pospolite ruszenie, ale szlachta poddała się Szwedom pod Ujściem praktycznie bez wystrzału. Na Litwie hetman Janusz Radziwiłł ogłosił w Kiejdanach zerwanie unii polsko-litewskiej i zawarł sojusz ze Szwecją. Opuszczony przez poddanych król polski Jan Kazimierz musiał uciekać na Śląsk.

Szlachta polska uznawała władzę Karola Gustawa w Rzeczypospolitej w zamian za gwarancję nietykalności majątków oraz swobody wiary katolickiej. Szybko jednak okazało się, że Szwedzi nie dotrzymują składanych obietnic: rabowali i palili miasta i wsie, profanowali i niszczyli kościoły. W tej sytuacji już po kilku miesiącach zaczął rodzić się opór wobec najeźdźcy. Podsyciły go wieści o udanej obronie przed Szwedami klasztoru na Jasnej Górze (listopad-grudzień 1655). W następnym roku walki objęły prawie wszystkie kontrolowane przez Szwedów tereny, a król Jan Kazimierz wrócił ze Śląska, by stanąć na czele walczących. Przeciw Szwedom i wspierającym ich zdrajcom występowały zarówno regularne oddziały polskie i litewskie, jak i organizujące się partie szlacheckie i chłopskie. W połowie 1656 r. udało się odzyskać Warszawę, choć wkrótce potem w bitwie pod Warszawą wojska polskie poniosły porażkę.

Wojna jednak trwała nadal. Szczególnie wyróżnił się w niej regimentarz Stefan Czarniecki, który nie tylko wielokrotnie pokonywał Szwedów w Polsce, ale również poprowadził wyprawę na odsiecz zaatakowanym przez Szwedów Duńczykom (1658). W końcu obie strony, wyczerpane wojną, zdecydowały się zawrzeć pokój. W 1660 r. w Oliwie podpisano traktat, w którym Rzeczpospolita ostatecznie zrzekała się Inflant, a Jan Kazimierz zrezygnował z pretensji do korony Szwecji.

Bilans wojen polsko-szwedzkich okazał się więc fatalny dla Polski. Utracono cenne ziemie, a tereny, przez które przetoczył się najazd szwedzki, były spustoszone. Niezwykle wysokie były straty ludzkie – z około 10 milionów mieszkańców "potop" przeżyło około 6 milionów. Miasta straciły dwie trzecie ludności, a wiele z nich nie odzyskało dawnej liczebności przez całe następne stulecie. Budynki, infrastruktura, dzieła sztuki i biblioteki były zrujnowane.

Podstawą utrzymania Polski było rolnictwo, szczególnie produkcja i eksport zboża. Teraz 50 procent wsi było zniszczonych. W majątkach szlacheckich brakowało siły roboczej. Z tego powodu wielkie powierzchnie pól pozostawały nieuprawiane – w niektórych rejonach dotyczyło to od 50 do 70 procent ziemi uprawnej.

Wojny ze Szwecją przyniosły jeszcze jedną stratę. Wykorzystując trudne położenie Rzeczypospolitej, władca Prus Fryderyk Wilhelm I Hohenzollern wykorzystał sytuację i zrzucił zwierzchność lenną (1657). Wkrótce państwo pruskie, połączone z Brandenburgią, miało stać się najpierw jednym z najpotężniejszych w Rzeszy, a następnie i w Europie.

 

WOJNY POLSKO-ROSYJSKIE 1609-1634 ORAZ 1654-1684

Na początku XVII w. magnaci polscy, wykorzystując wewnętrzny kryzys w Rosji związany z wygaśnięciem dynastii Rurykowiczów, zdecydowali się na interwencję w Moskwie. Pretekstem do tego było pojawienie się na ziemiach polskich pretendenta do carskiej korony, który podawał się za Dymitra – zmarłego w tajemniczych okolicznościach syna Iwana Groźnego. Ów Dymitr (nazywany Samozwańcem) twierdził, że został cudownie ocalony przed śmiercią i stara się teraz o odzyskanie dziedzictwa. W zamian za pomoc obiecywał bogactwa i współudział w rządach. W tej sytuacji kilku polskich magnatów zdecydowało się wysłać swoje prywatne wojska w celu osadzenia Samozwańca na tronie w Moskwie (1605). Wyprawy te przeszły do historii pod nazwą dymitriad i początkowo zakończyły się sukcesem. Dymitr zasiadł na tronie. Jednak prowadzona przez niego polityka faworyzowania Polaków, lekceważenia Cerkwii prawosławnej i wprowadzania polskich obyczajów zraziły do niego szlachtę rosyjską. W wyniku spisku bojarów (szlachty) car został zamordowany, a polska załoga na Kremlu wybita.

Śmierć Dymitra zapoczątkowała w Rosji okres tzw. wielkiej smuty (chaosu). O tron upominali się kolejni kandydaci, ale żaden nie był w stanie uzyskać poparcia bojarów. W sprawy sukcesji tronu moskiewskiego zaczęła się mieszać również Szwecja, co zaniepokoiło króla polskiego Zygmunt III. Zdecydował się on zatem na interwencję w Rosji. Liczył, że uda się zdobyć tytuł cara dla swojego syna Władysława i doprowadzić do wprowadzenia wiary katolickiej w Rosji.

Początek wojny okazał się niezwykle korzystny dla Rzeczypospolitej. Wojska polskie obległy Smoleńsk, a następnie rozbiły w bitwie pod Kłuszynem wielokrotnie potężniejsze siły rosyjskie i opanował Moskwę (1610). Pokonani Rosjanie zgodzili się oddać tron królewiczowi Władysławowi Wazie, jednak pod warunkiem, że przejdzie on na prawosławie. Zygmunt III nie chciał się na to zgodzić. W tej sytuacji w Moskwie wybuchło kolejne powstanie. Otoczona na Kremlu polska załoga długo stawiała opór. Niestety, polskim posiłkom nie udało się dotrzeć do oblężonych i obrońcy skapitulowali w 1612 r. Wypędzenie Polaków z Kremla zakończyło okres wielkiej smuty. Bojarzy wybrali na cara Michała Romanowa, który stał się założycielem nowej dynastii.

Rzeczpospolita nie zamierzała jednak zrezygnować z prób osadzenia polskiego królewicza na moskiewskim tronie. W latach 1617-1618 po raz kolejny Polacy podeszli pod Moskwę. Tym razem miasta nie udało się zdobyć i obie strony, wyczerpane wojną, podpisały w Dywilinie rozejm (1619). Oddawał on w polskie ręce Smoleńsk oraz ziemię czernihowską i siewierską, czyniąc w tym momencie z Rzeczypospolitej największe państwo w Europie.

Warunki rozejmu nie zadowoliły Rosjan. W 1632 r. wznowili działania wojenne i oblegli zajęty przez Polaków Smoleńsk. Zbiegło się to ze śmiercią Zygmunta III Wazy i wyborem na polski tron jego syna Władysława IV. Nowy władca ruszył twierdzy na odsiecz i odniósł nad Rosjanami spektakularne zwycięstwo. W tej sytuacji Rosjanie zdecydowali się na zawarcie "wieczystego pokoju". Podpisano go w Polanowie w 1634 r. Potwierdzał on warunki rozejmu z Dywilina, a Władysław rezygnował z praw do carskiej korony.

Przez następne 20 lat w relacjach polsko-rosyjskich panował pokój. W tym czasie w Rzeczypospolitej wybuchło na Ukrainie powstanie Kozaków (1648). W 1654 r. przywódca powstania Bohdan Chmielnicki zdecydował się poprosić Rosjan o wsparcie w walce. Kozaków i Rosjan łączyło wspólne wyznanie – prawosławie. Na mocy ugody w Perejasławiu Chmielnicki oddawał Ukrainę pod władzę carów. Doprowadziło to do wybuchu wojny polsko-rosyjskiej. Osłabiona Rzeczpospolita nie mogła skutecznie bronić swych granic. Jeszcze w 1654 r. Rosjanie zajęli Smoleńsk, a w 1655 r. wkroczyli do Mińska i Wilna. W kolejnych latach działania wojenne zamarły. Polacy odpierali wówczas atak szwedzki ("potop"), Rosjanie nie chcieli dalszymi postępami sprowokować Szwedów do wojny. Dopiero po 1660 r. wznowiono działania. Przyniosły one liczne sukcesy wojskom polskim (bitwy pod Połonką i Cudnowem 1660). Nie zostały one jednak wykorzystane, bowiem w Rzeczypospolitej doszło do poważnego kryzysu wewnętrznego (rokosz Lubomirskiego). W tej sytuacji obie strony zawarły w Andruszowie w 1667 r. rozejm. Rosja odzyskiwała Smoleńsk, a dodatkowo przejmowała lewobrzeżną Ukrainę wraz z Kijowem. W 1686 r., w obliczu wojny z Turcją, Rzeczpospolita uznała te warunki za ostateczne i potwierdziła je w traktacie pokojowym podpisanym w Moskwie.

 

WOJNY POLSKO-TURECKIE 1620-1621 I 1672-1699

W XVII w. Rzeczpospolita Obojga Narodów musiała także zmierzyć się z imperium osmańskim. Stosunki między obu państwami od pokoju w 1533 r. układały się pokojowo, ale nie oznaczało to, iż nie było pomiędzy nimi spraw spornych. Dla Rzeczypospolitej poważnym problemem były najazdy Tatarów (lenników Turcji), które pustoszyły południowo-wschodnie kresy państwa. Turcja z kolei musiała borykać się z grabieżczymi napadami Kozaków – poddanych Rzeczypospolitej. Spory narastały także wokół obsad tronu w zależnym od Turcji Hospodarstwie Mołdawskim, gdzie polscy magnaci chcieli widzieć przyjaznych sobie władców. Na początku XVII w. dodatkowym źródłem konfliktu stała się prohabsburska polityka Zygmunta III Wazy, podczas gdy Turcja tradycyjnie już prowadziła politykę wymierzoną w interesy dworu cesarskiego w Wiedniu.

W 1620 r. doszło w końcu do wybuchu wojny. Wojska polskie wkroczyły do Mołdawii, ale wyprawa ta zakończyła się straszliwą klęską pod Cecorą. W roku następnym Turcy weszli w granice Rzeczypospolitej. Polskie oddziały zamknęły się w obozie warownym zbudowanym wokół twierdzy Chocim. Mimo zaciekłych walk Turkom nie udało się przełamać polskiej obrony i w końcu obie strony zawarły pokój. Pozostawiał on niezmienione granice, a Rzeczpospolita zobowiązywała się do powstrzymania najazdów kozackich na ziemie tureckie. Turcja z kolei miała hamować poczynania Tatarów.

Kolejnych 50 lat nie przyniosło konfliktów między obu państwami. Dopiero w 1672 r., wobec osłabienia Rzeczypospolitej wojnami z Kozakami, Szwedami i Rosjanami, Turcja postanowiła rozpocząć działania wojenne. Wyprawa turecka zakończyła się wielkim sukcesem – zdobyto potężną twierdzę w Kamieńcu Podolskim i zmuszono Rzeczpospolitą do podpisania upokarzającego traktatu w Buczaczu. Oddawał on Turcji Podole i sprowadzał Polskę do roli państwa wasalnego wobec sułtana.

Sejm Rzeczypospolitej jednak nie zaakceptował traktatu buczackiego. Uchwalono za to podatki na nową armię. Na jej czele w 1673 r. hetman wielki koronny Jan Sobieski odniósł spektakularne zwycięstwo pod Chocimiem. Sukces otworzył nowy rozdział w wojnie polsko-tureckiej, a hetmanowi

dał koronę królewską (elekcja 1674). Nowy król – Jan III – przez kolejne dwa lata prowadził zwycięskie kampanie przeciw siłom tureckim i tatarskim, ale Rzeczpospolita była zbyt słaba, by móc długo kontynuować wojnę. W 1676 r. zawarto więc rozejm. Podole pozostało w rękach Turcji, ale Rzeczpospolita nie była już traktowana przez sułtana jako państwo wasalne.

Jan III Sobieski zdawał sobie jednak sprawę, że to nie koniec zmagań z Turcją. Obawiał się, że osamotniona Rzeczpospolita nie będzie w stanie stawić czoła osmańskiemu imperium. Dlatego w 1683 r. zawarł z Habsburgami – także zagrożonymi tureckim atakiem – sojusz obronny. Realizując jego postanowienia, w lecie 1683 r. wojska polskie ruszyły na zaatakowany przez Turków Wiedeń. We wrześniu koalicja wojsk chrześcijańskich (polsko-austriacko-niemieckich) pod wodzą polskiego króla odniosła świetne zwycięstwo nad armią turecką i ocaliła oblegane miasto. W roku następnym Rzeczpospolita, Austria, Wenecja i Państwo Kościelne zawarły antyturecki sojusz zwany Świętą Ligą. Liga miała prowadzić wojnę z Turcją aż do zwycięskiego końca. Niestety, końca wojny nie doczekał Jan III. Zmarł w 1696 r. Pokój z Turcją państwa Świętej Ligi podpisały w 1699 r. w Karłowicach. Turcja zmuszona została w nim do oddania Polsce Podola. Tym samym granice między obu państwami wróciły do stanu z 1620 r.

 

SPRAWY WEWNĘTRZNE RZECZYPOSPOLITEJ OBOJGA NARODÓW

Wojny toczone w połowie XVII w. doprowadziły do olbrzymich zniszczeń kraju. Przyczyniły się do poważnego kryzysu gospodarczego, którego skutki były odczuwalne przez dziesiątki lat. Do tego dołączył kryzys polityczny. Jego najbardziej złowieszczym przejawem stało się zrywanie obrad sejmu przez pojedynczych posłów za pomocą formuły liberum veto ("wolne nie pozwalam"). Po raz pierwszy nastąpiło to w 1652 r. Rosła rola magnatów w państwie. Próby reform podjęte przez poszczególnych władców, zwłaszcza przez Jana Kazimierza (projekt elekcji vivente rege – za życia poprzedniego monarchy), napotykały sprzeciw szlachty, a nawet prowadziły do zbrojnych buntów (rokosz Lubomirskiego 1664-1666). To wszystko sprawiło, że Rzeczpospolita Obojga Narodów pod koniec XVII w. odchodziła od tradycji demokracji szlacheckiej, stając się z wolna oligarchią magnacką.