wersja kontrastowa
Strona główna / Tyflomapy / Czasopisma / Przegląd Tyflologiczny / Przegląd Tyflologiczny nr 2 / 1983 / 2. Mapy i plany w życiu dorosłych niewidomych


2. Mapy i plany w życiu dorosłych niewidomych

 

mgr Józef Mendruń

Dział Tyflologiczny PZN

MAPY I PLANY W ŻYCIU DOROSŁYCH NIEWIDOMYCH

 

Czym są środki kartograficzne w życiu dorosłych niewidomych, którzy nie widzieli nigdy lub stracili wzrok w bardzo wczesnym dzieciństwie? Otóż plan budynku, ulicy, osiedla czy mapa okolic miejsca pracy, może być jednym z istotnych warunków orientacji w przestrzeni – rozumianej także jako możliwość bezpiecznego i skutecznego poruszania się. Jest to ogromnie ważne dla procesu rehabilitacji niewidomego, dla procesu jego przystosowania do warunków życia bez wzroku. Mapa – obok tego wszystkiego, co daje ona człowiekowi widzącemu – dla niewidomego jest czymś ważnym nawet także ze względów społecznych. Proszę sobie wyobrazić niewidomych rodziców, którzy mają widzące dzieci, uczące się w szkole i odrabiające lekcje, wymagające posługiwania się mapą. W jakiej sytuacji jest wówczas niewidomy, który nie może – lub może tylko w bardzo ograniczony sposób – pomóc dziecku, wspólnie z nim pracować?

W przypadku człowieka ociemniałego – a więc tego, który kiedyś widział – obok możliwości orientowania się w przestrzeni i uczestnictwa w życiu społecznym, w korzystaniu choćby ze środków masowej informacji, dojdą jeszcze inne zagadnienia. Ociemniały – w odróżnieniu od osoby, która nigdy nie widziała – mógł przecież posługiwać się mapą, może nawet bardzo lubił się nią posługiwać. Przed utratą wzroku miał on pewną łatwość w orientowaniu się w przestrzeni, wynikającej właśnie z możliwości widzenia, z tego że mógł objąć wzrokiem wszystko to, co go otaczało – salę, ulicę, itp. Wreszcie, człowiek ociemniały, zwłaszcza gdy utrata wzroku nastąpiła w późniejszym okresie jego życia, ma już pewne trudności z uczeniem się rzeczy nowych, a ponadto ma słabiej niż niewidomy od urodzenia wykształcone mechanizmy korzystania z dotyku. Stawia to określone zadania przed środkami kartograficznymi, które byłyby konstruowane z myślą o tej grupie ludzi.

Osób całkowicie niewidomych, zrzeszonych w Polskim Związku Niewidomych, jest według szacunkowych obliczeń zaledwie około 15 może 20 procent. Inni mają mniejsze lub większe resztki wzroku. Określa się ich – w zależności od posiadanych resztek wzroku – mianem szczątkowo widzących lub niedowidzących. Mają oni przynajmniej poczucie światła. W odniesieniu do obu tych grup pozwolę sobie używać jednego terminu – słabowidzący.

Jaka jest sytuacja słabowidzących? Mówiąc najprościej – nie mogą oni już korzystać z klasycznych środków kartograficznych jak osoby widzące, bo widzą za słabo, mają ograniczone pole widzenia, trudno im rozpoznawać barwy itd. – a nie umieją jeszcze posługiwać się dotykiem. Ludzie ci uważają się po prostu za osoby widzące i bariery psychologiczne nie pozwalają im korzystać z dotyku. Dlatego mapy przygotowywane z myślą o nich powinny to uwzględniać.

Wszystkie powyższe przykłady przytaczam dla podkreślenia potrzeby dużego zróżnicowania środków kartograficznych, jakie mają być opracowane dla ludzi niewidomych. A czym dziś dysponujemy? Najczęściej są to pojedyncze, prototypowe egzemplarze. Jakość ich wykonania jest – mówiąc oględnie – nie najlepsza. Można się czasem zetknąć z jakimiś ciekawszymi rozwiązaniami; zwykle bywa to w przypadku pomocy pochodzących z importu. Owszem, tu i tam widać bardzo ciekawy pomysł, lecz chałupnicze nieraz warunki nie pozwalają na dobre wykonanie tych map i planów.

Dlaczego tak się dzieje? Głównie chyba dlatego, że u nas – jak dotąd – nikt w sposób systematyczny i dostatecznie przemyślany nie zajmował się tym problemem. A jest on nietypowy. W związku z czym podejmowane działania są i droższe i trudniejsze. Konstruując mapę dla niewidomego trzeba uwzględniać wiele czynników, które nie występują w procesie przygotowywania map dla widzących.

Co należałoby brać pod uwagę przy opracowywaniu map dla niewidomych? Myślę, że najpierw trzeba dokonać selekcji map, których produkcją należałoby się zająć. Ze względów, o których już wcześniej wspomniałem, jak chociażby ograniczona pojemność informacyjna niewidomego, map takich powinno być więcej. Inne względy z kolei przemawiają za tym, by map było mniej, bo są one kosztowne i trudniejsze w produkcji. Kwestię wyboru najbardziej potrzebnych map należy zatem rozważyć niezwykle starannie.

Kolejne zagadnienie dotyczy selekcji treści, jakie dana mapa powinna zawierać. To co jest rozpoznawalne dla oka, nie zawsze da się odczytać za pośrednictwem dotyku. Z mapy trzeba więc usunąć część informacji. Które z nich należy zatem pozostawić, by mapa była czytelna i zarazem zawierała możliwie jak najwięcej danych?

Należy mieć również na uwadze, by mapa dla niewidomych uwzględniała możliwości dotykowe, zarówno w przypadku dużego pola percepcyjnego, zawartego w zasięgu ramion korzystającego z niej człowieka (mapa nie może być za duża) – jak i tego małego pola, mierzonego opuszka. palca, czy też wielkością dłoni. Trzeba zbadać jaka wielkość, kształt, bądź „przyczepność” linii czy punktów zawartych na mapie jest najwłaściwszą dla dotyku i jak powinny być dobrane faktury płaszczyzn. Inaczej np. czujemy aksamit, a inaczej papier ścierny.

Ponadto należy postarać się o to, by wszędzie tam, gdzie tylko to jest możliwe, znajdowały się ujednolicone, typowe znaki. Nie może być tak, jak ma to miejsce obecnie, że każda mapa ma swoją odrębną symbolikę.

Przy posługiwaniu się mapą powinny być również wykorzystywane resztki wzroku, które posiada – jak już wspomniałem – większość niewidomych. Trzeba tu również pomyśleć o odpowiednim doborze barw, o ich wyrazistości i wzajemnym skontrastowaniu. Rzadko bowiem bywa, że niewidomy czy słabowidzący sam ogląda mapę. Należy umożliwić korzystanie z tej samej mapy widzącemu, niewidomemu i słabowidzącemu. Środki kartograficzne muszą być czytelne dla dotyku i zarazem barwne. Powinny mieć również wszelkie inne cechy, które przyjęło się powszechnie stosować na mapach dla widzących.

Na koniec – czego oczekiwałbym od środków kartograficznych ja, jako niewidomy? Otóż, jeśli oglądam plan jakiejś dzielnicy, to chciałbym wiedzieć, jak ma się ona do całego miasta, jak to miasto ma się do kraju i tak dalej. Czyli, żeby każdy fragment przestrzeni mógł być przez mnie umieszczony w ogólniejszej sieci pojęciowej. Chciałbym mieć globus, który pozwoliłby mi ustalić relacje między kontynentami, oceanami itd. Chciałbym mieć mapę polityczną wszystkich kontynentów – po to by się orientować (z grubsza chociaż), jak się mają do siebie poszczególne państwa. Chciałbym mieć również nieco dokładniejszą mapą Europy i co najmniej trzy mapy Polski: administracyjną, gospodarczą i przeglądową. Chciałbym mieć plan Warszawy oraz mapę tych okolic, gdzie mieszkam, gdzie pracuję i wypoczywam – a więc miejsc, w których przebywam najczęściej.

Oczywiście nie każdy będzie chciał mieć te wszystkie pomoce u siebie w domu. Może wystarczyłoby, gdyby niektóre spośród nich znajdowały się w ogniwach Polskiego Związku Niewidomych, spółdzielni niewidomych itd. Chodzi bowiem nie tylko o to, żeby mieć te wszystkie pomoce w domu, gdzie zabrałyby one na pewno sporo miejsca, ale o realny dla każdego niewidomego dostęp do środków kartograficznych. Przynajmniej do najbardziej podstawowych map, pozwalających choćby częściowo poznać to, co stało się słabiej dostępne na skutek utraty wzroku.